witamy! I active image I kataog I NEWS I harmonogram I cennik I parametry techniczne I kontakt

NEWS 1 ___ NEWS 2 ___ NEWS 3 ___ NEWS 4 ___ NEWS 5 ___ NEWS 6

2016-01-25

Zmęczenie czy wypalenie zawodowe?

Nadmiar obowiązków, długie godziny spędzane w biurze, trudności z oddzieleniem życia zawodowego od prywatnego - to kwestie, które dotyczą dziś coraz większej liczby osób. Jeśli taka sytuacja utrzymuje się przez dłuższy czas, istnieje duże prawdopodobieństwo, że praca, którą kiedyś się lubiło, nie tylko przestanie sprawiać satysfakcję, ale stanie się także przyczyną wypalenia zawodowego. Szacuje się, że dziś zmaga się z nim już jedna czwarta aktywnych zawodowo ludzi. Jak odróżnić tak zwany syndrom burnout od zwykłego przemęczenia? Kiedy potrzebna jest pomoc specjalisty?

Permanentne zmęczenie, zniechęcenie, brak energii do działania, złe samopoczucie - objawy wypalenia zawodowego odczuwa zarówno zmagający się z nim pracownik, jak i otoczenie, w tym także firma, w której jest zatrudniony. Doprowadzić do takiego stanu nie jest trudno, za to wrócić do prawidłowego funkcjonowania już nie tak łatwo. Tu jednak wiele zależy od nas samych - od tego czy podejmiemy działania, które pozwolą ten problem zniwelować i będziemy w nich konsekwentni, by przeciwdziałać nawrotom.

Aktywni i wypaleni
- Syndrom burnout fachowo określa się jako stan wyczerpania organizmu w obszarze psychofizycznym - tłumaczy dr Andrzej Jeznach, life coach z Kliniki Wellness Szpitala Medicover. - Wywołać go może długotrwale utrzymujący się stres związany z pracą i spowodowany na przykład nadmiarem obowiązków, nieodpowiednim systemem nagradzania czy brakiem czasu na odpoczynek. Podłożem dla wypalenia zawodowego mogą stać się również zaburzone kontakty międzyludzkie oraz brak zgodności pomiędzy aktualną sytuacją zawodową a ambicjami.

Wbrew obiegowej opinii syndrom burnout to nie tylko domena pracoholików. Szczególnie narażeni na niego są też menadżerowie i ludzie zatrudnieni w firmach, w których oczekuje się dużego zaangażowania emocjonalnego i intelektualnego oraz osiągania wyśrubowanych wyników. W grupie ryzyka znajdują się również ci pracownicy, od których wymaga się częstych kontaktów z ludźmi (na przykład nauczyciele czy handlowcy), a także ludzie zawodowo niosący pomoc innymi, czyli między innymi lekarze i pielęgniarki.

Gdy brak energii i motywacji
Niepokojących sygnałów, które mogą wskazywać na to, że danej osoby dotyczy syndrom burnout, jest wiele - to między innymi wycofanie, zagubienie i ciągłe zamyślenie, a także narastające uczucie zmęczenia i wyczerpania. - Pracownik, który zmaga się z wypaleniem zawodowym często odczuwa niechęć wobec otoczenia, przyjmuje pasywną postawę i okazuje coraz większą obojętność w stosunku do swoich obowiązków. Jeśli jego zawód związany jest z pracą zespołową, może to przejawiać się w kłopotach w komunikowaniu się z współpracownikami. Nieumiejętność porozumienia się z kolegami dodatkowo negatywnie wpływa na nastawienie do pracy, brak motywacji obniża efektywność i tak koło się zamyka. - mówi dr Andrzej Jeznach ze Szpitala Medicover. Pewne symptomy wypalenia są dla niego charakterystyczne, ale wiele z nich łatwo jest pomylić z przemęczeniem czy sezonową chandrą. Jak więc je od siebie odróżnić? Przede wszystkim mając na uwadze fakt, że u osób z syndromem burnout objawy nie są jedynie chwilowe i nie mijają na przykład po urlopie czy dłuższym weekendzie.

Zdrowa równowaga
Czujność i poznanie symptomów wypalenia zawodowego umożliwia szybszą reakcję i podjęcie odpowiednich kroków, dzięki którym można podjąć walkę z tym problemem. - Należy podkreślić, że z syndromem burnout niestety bardzo trudno jest poradzić sobie samemu. To choroba, która wymaga pracy terapeutycznej pod okiem specjalisty - podkreśla life coach dr Andrzej Jeznach. Warto również pamiętać, że tak jak przy wielu innych dolegliwościach, tak i w tym przypadku łatwiej jest zapobiegać niż leczyć. Co może zrobić każdy z nas w ramach profilaktyki, by zmniejszyć prawdopodobieństwo tego, że dotknie go wypalenie zawodowe? - Istotne jest podjęcie działań, które pozwolą zadbać o tak zwany work and life balance. Ważna jest przede wszystkim właściwa organizacja pracy, dzięki której unikniemy nadmiaru zadań i nawarstwiania się projektów, a także wygospodarujemy czas wolny z dala od służbowego maila i telefonu. To niezbędne, by się wyciszyć i zrelaksować oraz znaleźć czas na kontakt z bliskimi, realizację zainteresowań czy aktywność fizyczną - podpowiada dr Andrzej Jeznach ze Szpitala Medicover. Jeśli jest nam trudno wprowadzić tego typu zmiany na własną rękę, możemy skorzystać z pomocy specjalisty, jakim jest coach, który podczas konsultacji podpowie co zrobić, by czuć się spełnionym, zarówno w sferze zawodowej, jak i prywatnej.


2015-11-23

Twoja waga kłamie? Niekonieczne, ale całej prawdy też nie mówi

Wreszcie udało ci się zmobilizować do ćwiczeń. Biegasz, pływasz, jeździsz na rowerze, grasz w tenisa albo chodzisz na siłownię. Starasz się też zdrowo odżywiać. Na początku była euforia, bo efekty było widać gołym okiem. Minęło jednak trochę czasu i teraz, mimo intensywnych treningów i wielu wyrzeczeń, spada jedynie twoja motywacja, bo waga ani drgnie. Co się stało?

Co jest najlepszym motywatorem do tego, by kontynuować dietę lub treningi? Kolejne sukcesy. Dla wielu z nas ich wyznacznikiem są liczby, jakie pokazuje waga. Potrafimy stawać na niej codziennie (a nawet kilka razy dziennie) i obsesyjnie liczymy swoje BMI. Tymczasem nawet jeśli kilogramów nadal jest tyle samo, nie oznacza to wcale, że efektów nie ma. Wręcz przeciwnie - w ciele mogą zachodzić duże zmiany, których po prostu nie widać na zewnątrz. Jeśli więc chcesz sprawdzić swoje rzeczywiste postępy, informacji o nich może dostarczyć badanie tak zwanej bio-impedancji elektrycznej, czyli prościej mówiąc analiza składu ciała. Dziś mogą się jej poddawać już nie tylko zawodowi sportowcy.

Waga całej prawdy nie powie
Może zdarzyć się tak, że kilka osób waży tyle samo, ale są one w zupełnie innej kondycji - jedna z nich ma nadwagę, druga niedowagę, a jeszcze inna obrzęki wodne. Jak to możliwe? Na przykład u osób, które mają dobrze dobraną dietę lub pracują nad sylwetką na siłowni, waga może pozostawać przez długi czas na niezmienionym poziomie, a nawet się zwiększać. Nie oznacza to wcale, że popełniają jakieś błędy. - Wszystko dlatego, że liczba kilogramów jest bardzo ogólnym i nie do końca precyzyjnym wskaźnikiem. Wynika to przede wszystkim z faktu, że jeden kilogram mięśni ma dużo mniejszą objętość niż taka sama ilość tkanki tłuszczowej. Wysportowane ciało wygląda więc lepiej, a obwody poszczególnych jego części są mniejsze. Klasyczna waga jednak tego nie pokazuje - mówi dr Monika Dąbrowska-Molenda, dietetyk ze Szpitala Medicover. W związku z tym coraz częściej odchodzi się od klasycznego ważenia na rzecz bardziej specjalistycznych badań takich jak analiza składu ciała. - Zyskuje ona na popularności także dlatego, że dla osób trenujących, odchudzających się czy chcących racjonalnie przytyć o kilka kilogramów, równie ważne, jeśli nie ważniejsze, powinno być też uzyskanie informacji istotnych przede wszystkim ze zdrowotnego punktu widzenia - dodaje dr Monika Dąbrowska-Molenda ze Szpitala Medicover.

Tłuszcz i mięśnie pod lupą
Jak wygląda i na czym polega analiza składu ciała? - Takie badanie można wykonać na przykład przy okazji wizyty u dietetyka lub lekarza bariatry. Pacjent staje na specjalistycznym urządzeniu przypominającym wagę, a w rękach trzyma elektrody - mówi dietetyk dr Monika Dąbrowska-Molenda. - Analiza odbywa się dzięki przewodzeniu przez jego ciało elektryczności - nie jest to dla niego w żaden sposób odczuwalne czy niebezpieczne. System jest w stanie określić ilość danej tkanki na podstawie różnicy napięć - mięśniowa, kostna i woda przewodzą elektryczność znacznie lepiej niż tłuszczowa - dodaje. Podczas takiej analizy bada się przede wszystkim zawartość tkanki tłuszczowej i stopień otłuszczenia narządów wewnętrznych pacjenta, ilość masy mięśniowej, zawartość wody w organizmie, stan masy kostnej i ustala podstawową przemianę materii. - Pozwala to zdiagnozować na przykład, czy dana osoba ma otyłość bądź nadwagę, a może są to tylko obrzęki. Wyniki informują także o stopniu nawodnienia organizmu, a nawet pozwalają określić ryzyko wystąpienia niektórych chorób takich jak cukrzyca czy nadciśnienie - wymienia dr Monika Dąbrowska-Molenda ze Szpitala Medicover. Dzięki badaniom wykonywanym regularnie można też na bieżąco śledzić postępy treningów i skuteczność diety, na przykład sprawdzać przyrost masy mięśniowej w poszczególnych partiach czy zmianę proporcji mięśni do tłuszczu i w razie potrzeby wprowadzać modyfikacje w planie ćwiczeń czy jadłospisie. Dzięki temu walka o dobrą formę i samopoczucie jest jeszcze skuteczniejsza i dużo łatwiej się do niej zmotywować.


2015-11-23

Barotrauma - podwodna dolegliwość

Bajeczne rafy koralowe, mieniące się barwami ławice egzotycznych ryb, tajemnicze zatopione wraki... Ciebie też kusi podwodny świat? Uwaga - jeśli masz krzywą przegrodę nosową albo kłopoty z zatokami, dwa razu się zastanów, zanim zdecydujesz się zejść nawet kilka metrów pod wodę. Lepiej najpierw sprawdź, czy twoje dolegliwości nie dyskwalifikują cię jako nurka.

Niedrożny nos równa się kłopoty
U większości z nas przegroda wcale nie dzieli nosa na dwie idealnie symetryczne części. Takie nierówności są zupełnie normalne i zwykle nie wywołują większych dolegliwości. - Problemy zaczynają się dopiero wtedy, gdy skrzywienie jest duże. Zaburza ono bowiem drożność nosa i może doprowadzić do trudności z oddychaniem, chrapania, bezdechów sennych, być przyczyną nawracającego kataru czy stanów zapalnych uszu - wymienia dr n. med. Iwona Gwizdalska, laryngolog ze Szpitala Medicover. Krzywa przegroda ma wpływ również na nieprawidłowe funkcjonowanie zatok przynosowych. Warto jednak pamiętać, że kłopoty z nimi mogą być wywołane także przez zupełnie inne czynniki. Winne mogą być tu na przykład przerośnięte migdałki, alergie czy niedoleczone infekcje górnych dróg oddechowych. W efekcie zmagamy się nie tylko z uciążliwym katarem i poczuciem zatkanego nosa, ale też bólami głowy, kaszlem, poranną chrypką czy nieprzyjemnym zapachem z ust. Niedrożny z różnych powodów nos może także poważnie utrudnić życie pasjonatom odkrywania podwodnego świata.

Wielki błękit z przeszkodami
Z nurkowaniem wiążą się bardzo duże różnice ciśnienia, które oddziałuje na nasz organizm. Jeśli mamy krzywą przegrodę nosową, stan zapalny zatok lub zmagamy się z inną dolegliwością powodującą niedrożność przewodów łączących zatoki z jamą nosową, brak prawidłowej wentylacji uniemożliwia swobodne przedmuchiwanie uszu i samoistne wyrównywanie ciśnienia. - Może to doprowadzić do tak zwanej barotraumy, czyli fizycznego naruszenia tkanek, które najczęściej dotyka ucha środkowego, rzadziej zatok. Taki uraz może nastąpić zarówno w trakcie zanurzania, jak i wynurzania się i w ostateczności spowodować nawet uszkodzenie zatoki lub problemy ze słuchem. Dlatego jeśli zauważymy u siebie niepokojące objawy, należy niezwłocznie udać się do lekarza - mówi dr n. med. Iwona Gwizdalska ze Szpitala Medicover. W badaniach przeprowadzonych wśród nurków przez DAN Europe niemal jedna trzecia z nich przyznała, że miała przynajmniej jeden epizod barotraumy ucha lub zatok. Warto też wiedzieć, że nurkowanie to nie jedyne okoliczności, w jakich taki uraz ciśnieniowy może wystąpić. Zdarza się on także osobom podróżującym samolotem.

Wylecz zanim zanurkujesz
Czy problemy z wentylacją nosa lub uszu oznaczają konieczność zrezygnowania na zawsze z nurkowania? Na szczęście nie, ale pod warunkiem, że przed kolejnym zejściem pod wodę wyeliminujemy ich przyczynę. W tym celu trzeba skonsultować się z laryngologiem. W przypadku zapalenia zatok przynosowych zwykle konieczna jest antybiotykoterapia i wstrzymanie się do czasu jej zakończenia z uprawianiem podwodnego hobby. Jeśli przyjmowanie antybiotyków nie przynosi rezultatów lub zapalenie ma charakter przewlekły, lekarze mają do dyspozycji jeszcze inne metody, na przykład płukanie jamy zatokowej roztworem soli fizjologicznej pod ciśnieniem przy użyciu specjalnego urządzenia - Hydrodebridera. To pozwala pozbyć się zalegającej wydzieliny i uzyskać odpowiednią wentylację. - W przypadku krzywej przegrody nosowej jedynym sposobem jest operacja jej prostowania, czyli septoplastyka. Brzmi to poważnie, ale dzięki temu, że dziś do jej przeprowadzenia wykorzystuje się małoinwazyjne techniki, a zabieg jest zazwyczaj wykonywany w całości wewnątrznosowo, szpital opuszcza się zwykle już po jednym dniu bez żadnych opatrunków zewnętrznych, a do formy wraca się bardzo szybko - mówi dr n. med. Iwona Gwizdalska.


2015-09-22

Jak prawidłowo dbać o sportową odzież?

Ulice pełne biegaczy i rowerzystów, a w parkach zwolennicy ćwiczeń i jogi - te obrazki mówią same za siebie - Polacy zaczęli się ruszać! Można mówić nawet o trendzie na sport, który w połączeniu z odpowiednim racjonalnym odżywieniem ma wpłynąć pozytywnie na nasze zdrowie i komfort życia. Aby zacząć regularnie ćwiczyć wystarczy zaangażowanie oraz odpowiedni strój. Jeśli zainwestowaliśmy w profesjonalne ubranie, to warto również pomyśleć o jego odpowiedniej pielęgnacji, dzięki której nawet po wielu praniach materiał nie straci swoich właściwości i posłuży nam co najmniej przez kilka sezonów.

Moda na bycie fit i wysportowanym bez wątpienia ogarnęła Polskę. Być może po części jest to zasługa celebrytów i sportowców, którzy namawiają do dbania o figurę, a co za tym idzie o swoje zdrowie. Z raportu CBOS wynika, że dwie trzecie badanych uprawiało sport bądź ćwiczenia w ciągu ostatniego roku, przy czym 40% podejmowało jakąkolwiek aktywność fizyczną. W związku z tym Polacy coraz częściej zaopatrują się w profesjonalną odzież sportową. Ale czy wiedzą jak należy o nią dbać, by specjalistyczna tkanina nie straciła swoich właściwości?

Specjalne materiały. Niezależnie od tego czy sport uprawiamy w domowym zaciszu, czy profesjonalnie, powinniśmy zadbać o odpowiednią odzież. Przede wszystkim charakteryzuje się ona wykonaniem z trwałych, najwyższej jakości materiałów. Musi być elastyczna, wygodna i pozwalać skórze "oddychać", w ten sposób idealnie współgra z ciałem. Dlatego warto zainwestować w takie ubranie sportowe, które posłuży nam przez kilka sezonów i zapewni komfort oraz wygodę. W zależności od warunków atmosferycznych i rodzaju uprawionego sportu, powinnyśmy wybrać odzież np. wiatroszczelną, wodoodporną, gwarantującą przepuszczalność pary wodnej ("oddychająca") czy zapewniającą izolację termiczną. Ważną częścią sportowego stroju jest także odpowiednie obuwie. A jak dbać o te wszystkie elementy sportowej garderoby? Warto przyjrzeć się dostępnym na polskim rynku rozwiązaniom, które zostały zaprojektowane specjalnie z myślą o aktywnych osobach.

Jak dbać o nasze sportowe ubrania? Na początku warto zdać sobie sprawę z tego, że sportowa odzież i buty potrzebują specjalnego traktowania, żeby mogły nam służyć jak najdłużej. Ponadto wymagają prania po każdym treningu, co może oznaczać wykonywanie tej czynności nawet kilka razy w tygodniu, a to sprzyja szybkiemu niszczeniu odzieży. Dla aktywnych osób najlepszym rozwiązaniem będzie więc wybór odpowiedniego modelu pralki z programami np. dla ubrań syntetycznych ze wstawkami z różnych materiałów czy do prania ubrań zawierających specjalistyczne materiały, np. Gore-texT. Przykładem urządzenia, wyposażanego w takie programy jest pralka marki Indesit. Linia Innex posiada dodatkowo program do prania obuwia sportowego oraz tryb "Siłownia" - do prania ręczników i stroju na siłownię. Ponadto, dla osób żyjących dynamicznie bardzo przydatna może okazać się jeszcze jedna funkcja pralki - opcja włączenia prania codziennego (program do bawełny i syntetyków) jednym przyciskiem w ciągu zaledwie 2 sekund.

Warto zatem wybrać taki model pralki, który specjalistycznej odzieży zapewni specjalne traktowanie. W ten sposób nasze ubranie zagwarantuje nam komfort i wygodę podczas treningu, a pralka zadba o nie tuż po nim.

Więcej informacji na stronie: www.indesit.pl


2015-09-22

Seniorze, warto być aktywnym!

Wśród najczęściej wymienianych sposobów na spędzanie wolnego czasu osoby po 60. roku życia niemalże na równi wymieniają aktywność ruchową i oglądanie telewizji (37% vs 36%) - wynika z badania opinii na zlecenie TENA Pants. Jakie ćwiczenia są najkorzystniejsze dla seniora oraz jak zachęcić do regularnej aktywności fizycznej te osoby, które nadal preferują bierny odpoczynek?

W zależności od stanu zdrowia i kondycji, dyscypliny sportowe dla seniora mogą być różne. Osoby, które doświadczają problemów zdrowotnych powinny postawić na umiarkowany wysiłek fizyczny, jaki zapewniają zajęcia aerobiku wodnego, nordic walking (chodzenie ze specjalnymi kijkami) oraz joga. Tego typu treningi, dodatkowo połączone z ćwiczeniami mięśni dna miednicy, zalecane są również osobom z dolegliwością nietrzymania moczu (NTM). Całkowita rezygnacja z jakiejkolwiek formy ruchu w obawie przed niekontrolowanym wyciekaniem moczu może doprowadzić do powolnej degradacji organizmu i złego samopoczucia osoby starszej.

- Regularna aktywność fizyczna po 50. roku życia jest jednym z najważniejszych i najbardziej efektywnych sposobów zapobiegania i leczenia problemów zdrowotnych. Odgrywa olbrzymią rolę w prewencji chorób sercowo - naczyniowych, nietolerancji glukozy, osteoporozy, otyłości czy zaburzeń gospodarki lipidowej. Trening fizyczny wpływa na łagodzenie dolegliwości bólowych, poprawia ruchomość stawów, zwiększa siłę mięśniową, wytrzymałość, koordynację i równowagę - zachęca Katarzyna Popławska, trener fitness, ekspert TENA Pants.

Jak zachęcić seniora do regularnej aktywności? Każdy ma swoje upodobania, jeśli chodzi o sposób spędzania wolnego czasu. Ważne jednak, aby niewielki, ale regularny wysiłek fizyczny, był wpisany w cotygodniowy harmonogram dbania o siebie każdego seniora. Jak zachęcić starszą osobę do rozpoczęcia treningów? Oto kilka wskazówek:

- Nic na siłę. Jeśli do tej pory ulubionym zajęciem osoby starszej było oglądanie telewizji lub czytanie książek, ciężko będzie od razu zmienić jej dotychczasowe przyzwyczajenia. Nie należy więc zmuszać seniora do podjęcia intensywnych ćwiczeń, bo szybko go zniechęcimy, a w najgorszym przypadku przeciążymy jego nieprzygotowany do wysiłku organizm. Skuteczniej będzie motywować osobę starszą tzw. metodą małych kroków. Na początku zaprośmy ją do wspólnych spacerów. Wbrew pozorom spacery mają bardzo wiele zalet zdrowotnych. Dodają energii, poprawiają samopoczucie, pomagają się zrelaksować i odstresować.

- Dla zdrowia i przyjemności. Aktywność ruchowa oprócz pozytywnego wpływu na zdrowie powinna także dawać satysfakcję. Dlatego właściwie dobrany rodzaj treningu nie tylko uwzględnia stan zdrowia i możliwości seniora, ale także jego zainteresowania. Spośród wielu dyscyplin można zaproponować te, które uwzględniają towarzystwo innych osób, ruch na świeżym powietrzu lub połączone są z oprawą muzyczną.

- W grupie raźniej. Aktywność fizyczna nie tylko poprawi kondycję fizyczną seniora, ale także może być świetnym sposobem na to, by przestał się izolować i otworzył się na nowe kontakty. Niemalże w każdej miejscowości znajdują się nieformalne grupy, w których to osoby w różnym wieku spotykają się, aby wspólnie spędzić aktywnie czas. Na pierwsze spotkania warto wybrać się z seniorem. Obecność kogoś bliskiego doda mu odwagi i w razie problemów z wykonywaniem lub zrozumieniem poleceń prowadzącego będzie dla niego dużym wsparciem. W gronie równolatków powinien jednak szybko znaleźć pokrewne dusze, które zachęcą go do kontynuowania zajęć.

- Nadążyć za młodszym pokoleniem. Pełni energii dziadkowie to najlepszy przykład dla wnucząt. Wspólnie spędzone aktywne chwile to nie tylko okazja do nawiązania silnych więzi, ale także najlepszych sposób do zaszczepienia w najmłodszych zdrowych nawyków. Nie ma więc chyba lepszej motywacji do dbania o swoją kondycję jak ta, która ma służyć zarówno seniorom, jak i ich pociechom.

Gdy problem leży gdzie indziej... Niechęć do aktywności fizycznej lub w ogóle do kontaktów towarzyskich po stronie seniora może wynikać z jego dolegliwości zdrowotnych, takich jak np. nietrzymanie moczu (NTM). Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) jest to jeden z dziesięciu najpoważniejszych problemów zdrowotnych współczesnego społeczeństwa, którego na pewnym etapie życia doświadcza co 4-ta kobieta i co 8-my mężczyzna. Powszechność tego problemu powinna pomóc seniorom w uświadomieniu sobie, że objawy NTM nie powinny ograniczać ich codziennego funkcjonowania. Na rynku dostępna jest cała gama produktów chłonnych, które nie tylko wchłaniają wilgoć, ale zapewniają komfort i bezpieczeństwo podczas wykonywania różnych zajęć, w tym również ćwiczeń. Dobrą propozycją dla osób aktywnych ze średnim i ciężkim NTM są majtki chłonne (np. TENA Pants). Dzięki temu, że zakładane są jak zwykła bielizna i dopasowują się do anatomii ciała, gwarantują wysoki komfort i bezpieczeństwo. Warto o nie pytać w aptekach, sklepach medycznych oraz dobrych drogeriach i hipermarketach.

Z zagadnieniami związanymi z problemem NTM można zapoznać się za pośrednictwem strony www.TENA.pl. Znajdują się tam nie tylko informacje dotyczące problemu, ale również sposoby radzenia sobie z nim na co dzień. Za pośrednictwem strony internetowej można także zamówić materiały edukacyjne, jak i bezpłatne próbki produktów.


2015-09-17

Polacy w sypialni - rutyna czy fantazja?

Sukces książek spod znaku "Pięćdziesiąt twarzy Greya" pokazał, że Polacy chętnie dodaliby swojemu życiu seksualnemu pikanterii. Ale czy aby na pewno? Jak się okazuje, nasza codzienność bywa bowiem odmienna od tego co deklarujemy w różnego rodzaju badaniach. Sprawdzamy, co naprawdę dzieje się za zamkniętymi drzwiami naszych sypialni. Dajemy się ponieść wyobraźni czy raczej wieje u nas nudą?

"W miłości pośpiech jest fatalnym błędem. Nie należy się spieszyć. Trzeba pozwolić pracować wyobraźni" - to tylko jedna z porad, jaką można było znaleźć w książce "Sztuka kochania" Michaliny Wisłockiej. Ta wydana niemal 40 lat temu pozycja przez długi czas była nieoficjalną lekturą obowiązkową, którą miliony Polaków czytały z wypiekami na twarzy. W czasach jej największej popularności pytanie innych o ich życie seksualne było nie do pomyślenia. Dziś jest już zupełnie inaczej, a dzięki raportom i statystykom wiemy, że jest ono dość różnorodne i trudno je zamknąć w sztywnych ramach.

14 minut raz w tygodniu
Z badania "Seksualność Polaków 2011" wynika, że 71% Polaków w wieku 15-49 lat współżyje przynajmniej raz w tygodniu, z czego 43% mężczyzn i 38% kobiet dwa-trzy razy w tygodniu, a 5% mężczyzn i 4% kobiet codziennie. Średnia liczba zadeklarowanych w nim przez naszych rodaków partnerów seksualnych to 4,28, a przeciętna liczba stałych związków (trwających ponad pół roku) to dwa. Średnia długość stosunku zgodnie z badaniem z 2011 r. wynosiła 13,9 minuty. To mniej niż 10 lat wcześniej - wtedy twierdziliśmy, że kochamy się 18 minut. - Żyjemy szybciej, w ciągłym biegu, mamy coraz mniej czasu, za to coraz więcej obowiązków i stresu. Odbija się to również na naszym życiu intymnym, bo nerwy czy zmęczenie potrafią skutecznie ochłodzić temperaturę w sypialni, a także wpłynąć na sprawność seksualną. U mężczyzn czasami winę ponosi spadek testosteronu, który jest wynikiem właśnie długotrwałego stresu - komentuje dr n. med. Ewa Kempisty-Jeznach, Kierownik Kliniki Wellness Szpitala Medicover, specjalista medycyny męskiej.

Jak natomiast wygląda nasza satysfakcja z życia intymnego? Z badań, które przeprowadziła prof. Violetta Skrzypulec-Plinta z Katedry Zdrowia Kobiety Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, wynika, że wśród przepytanych pań między 20 a 39 rokiem życia średnio co czwarta kobieta nie jest zadowolona ze swojego życia seksualnego. W starszych grupach wiekowych sytuacja przedstawiała się jeszcze mniej kolorowo. Wśród kobiet w wieku 40-49 lat do niezadowolenia przyznało się 31% pań, a wśród tych po pięćdziesiątce - niemal połowa (47%).

Trochę wstydu, trochę kompleksów
Chociaż na co dzień można odnieść wrażenie, że motyw seksu jest wszechobecny, to dla wielu osób nadal stanowi on temat trudny. Zwłaszcza gdy dochodzi do intymnych zwierzeń we dwoje. Szczera i otwarta rozmowa z partnerem o swoich seksualnych potrzebach wciąż sprawia nam sporo kłopotu. Nie podejmujemy jej z różnych względów - czasem to wstyd, a czasem kompleksy. Tych ostatnich mamy sporo, bo z badań wynika, że tylko cztery na 100 kobiet uważa się za atrakcyjne, natomiast 84% pań skorzystałoby z szansy poprawienia czegoś w swoim wyglądzie, gdyby zaistniała taka możliwość. W takim przypadku przełamanie bariery wstydu dla wielu nie jest łatwym zadaniem. Tym bardziej, że "defekty" zauważamy nie tylko w swoim wyglądzie zewnętrznym - zwracamy też uwagę na okolice intymne.

Zdecydowanie więcej mówi się o męskich narządach, dyskutując chociażby o tym czy rozmiar ma znaczenie. Temat kobiecych okolic intymnych jest natomiast nierzadko pomijany, a przecież często to tam leży klucz do satysfakcji kobiety z życia erotycznego. - Część pań jest z ich wyglądu niezadowolona, przez co zdarza im się unikać współżycia, a w trakcie stosunku odczuwać wstyd i stres, co negatywnie wpływa na doznania. Warto też wspomnieć o tych kobietach, u których okolice intymne zmieniły się po porodzie, powodując, że odczuwanie przyjemności spadło praktycznie do zera - mówi dr n. med. Małgorzata Uchman-Musielak, specjalista ginekologii estetycznej ze Szpitala Medicover. - Na szczęście dla nich, dziś coraz częściej i głośniej mówi się o ginekologii estetycznej, która pozwala leczyć dolegliwości okolic intymnych i zwiększa przyjemność czerpaną z życia seksualnego. Z tego typu zabiegów korzysta coraz więcej pań - dodaje.

Bez rutyny
Innym problemem, który dotyczy naszego życia seksualnego, jest wkradająca się do sypialni rutyna. Po kilku latach w większości związków początkowa namiętność przygasa - to zupełnie normalna sprawa. Nie oznacza to jednak, że z tą sytuacją nic nie można zrobić - wręcz przeciwnie. Trzeba tylko znaleźć sposób na to, by pożądanie nieustannie podsycać i odważyć się na przejęcie inicjatywy. Bo choć dajemy się ponieść wyobraźni - do seksualnych fantazji w najnowszym badaniu przeprowadzonym przez Durex przyznało się ponad 80% Polaków i prawie tyle samo Polek - to już z wykonaniem pierwszego kroku w kierunku ich realizacji zwlekamy.

53% kobiet i 68% mężczyzn chciałoby, by to ta druga strona była bardziej pomysłowa i zainicjowała wprowadzanie do miłosnej alkowy nowości. Tymczasem pretekstów do tego, by wziąć sprawy w swoje ręce, można znaleźć wiele. - Jeśli czujemy, że rutyna dopadła również nas, nie czekajmy na podjęcie inicjatywy przez partnera i zamiast narzekać, sami zróbmy pierwszy krok. Jeśli bezpośrednia rozmowa nas krępuje lub nie wiemy jak zacząć, podejdźmy do tego z humorem. My postanowiliśmy to ułatwić i przygotowaliśmy specjalną aplikację dostępną na fanpage'u marki Medicover na Facebooku, dzięki której to kobieta może wyjść z inicjatywą i zaskoczyć swojego partnera - mówi Kamila Winiewska, specjalista ds. marketingu internetowego w Szpitalu Medicover.


2015-09-17

Serce - mięsień do zadań specjalnych

Chwytać za serce. Mieć serce na dłoni. Kamień z serca. Serce nie sługa. Wkładać w coś całe serce... Każdy z nas potrafi wymienić przynajmniej kilka powiedzeń i frazeologizmów właśnie z sercem w roli głównej. Nic w tym dziwnego - to przecież jeden z najważniejszych organów w naszym ciele. Warto pamiętać, że jest bardzo wytrzymały, ale nie niezniszczalny. W dodatku często szkodzimy mu na własne życzenie - nałogami, nieprawidłową dietą czy innymi większymi i mniejszymi grzeszkami. Efekt? Dziś co druga osoba w Polsce umiera właśnie na schorzenie układu krążenia. Jest jednak także dobra wiadomość - dzięki świadomej profilaktyce sercowo-naczyniowej każdy z nas może żyć średnio o sześć lat dłużej.

Mogłoby się wydawać, że serce to po prostu kolejny mięsień w naszym organizmie. Nic bardziej mylnego. To najważniejszy element układu krążenia, bez którego po prostu nie moglibyśmy funkcjonować. W ciągu całego naszego życia wykonuje ponad trzy miliardy uderzeń i właściwie nigdy nie odpoczywa, a w trakcie zaledwie godziny przepompowuje ponad 300 litrów krwi.

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal?
Nasze serce nieustannie się kurczy i rozkurcza, średnio około 60-70 razy na minutę. W określonych okolicznościach puls może przyśpieszać nawet do 180 uderzeń na minutę - dzieje się tak na przykład wtedy, gdy jesteśmy zdenerwowani, podekscytowani lub pod wpływem intensywnego wysiłku. Po co te wszystkie skurcze? - Przez prawy przedsionek i komorę przepływa dzięki temu krew z organizmu, która kierowana jest następnie do płuc, by tam pozbyć się dwutlenku węgla i się natlenić. Następnie trafia ona do lewego przedsionka i stamtąd do lewej komory, z której jest rozprowadzana dalej po całym ciele - tłumaczy dr Dariusz Zieliński z Kliniki Kardiochirurgii Allenort w Szpitalu Medicover.

Eksperci wyliczyli, że serce zostało "zaprogramowane" tak, by sprawnie działać przez nawet 100-120 lat. Niestety często zdarza się, że dużo wcześniej zawodzi. Dlaczego? Choć lubimy zrzucać winę na geny, to najczęściej wcale nie one są temu winne, bo zwykle szkodzimy sobie sami. Najgroźniejsze są przede wszystkim takie czynniki jak długotrwały stres, palenie papierosów i nieprawidłowa dieta. - Niewłaściwy sposób odżywiania to prosta droga do nadwagi i otyłości oraz zbyt wysokiego poziomu LDL, czyli tak zwanego złego cholesterolu - mówi dr Dariusz Zieliński. - Każdy nadprogramowy kilogram przysparza sercu więcej pracy, cholesterol z kolei odkłada się na ścianach tętnic, przez co zmniejsza ich wewnętrzną średnicę. Warto wiedzieć, że LDL dużo łatwiej osadza się w ścianach naczyń u palaczy, ponieważ dym uszkadza komórki wyściełającego je śródbłonka. Nikotyna podnosi także tętno i ciśnienie krwi oraz przyczynia się do upośledzenia transportu tlenu do tkanek - dodaje.

Weź to sobie do serca
Nasze serce stosunkowo wcześnie wysyła nam sygnały ostrzegawcze, gdy dzieje się z nim coś złego, ale większość z nich dość łatwo zbagatelizować. Kłucie w okolicy tego organu chętnie zrzucamy na stres, a za zadyszkę po krótkim biegu za autobusem czy wejściu po schodach na drugie piętro winimy zmęczenie lub brak kondycji. Co zatem zrobić, by takich niepokojących objawów i zmian nie zlekceważyć? Po pierwsze pamiętać o profilaktycznych badaniach pozwalających wcześnie wykryć niepokojące zmiany lub dolegliwości, które dzięki temu będzie można skutecznie leczyć już w ich wczesnym stadium. W tym celu warto przede wszystkim kontrolować ciśnienie i cholesterol, a co jakiś czas poddać się także tak zwanemu screeningowi. To coraz popularniejsza metoda diagnostyki, która w kompleksowy sposób pozwala przebadać ten organ. - Na screening serca składa się szereg specjalistycznych badań, w tym między innymi elektrokardiogram, echokardiogram, RTG klatki piersiowej, badanie tomograficzne naczyń wieńcowych i test wysiłkowy. Na wykonanie ich wszystkich wystarczy poświęcić jeden dzień - mówi dr Dariusz Zieliński z Kliniki Kardiochirurgii Allenort w Szpitalu Medicover. - Ich wyniki dają nam wszechstronny obraz układu sercowo-naczyniowego i pozwalają na ocenę ewentualnych zagrożeń lub wykrycie chorób i podjęcie stosownego leczenia bądź zdecydowanie o wykonaniu bardziej zaawansowanej diagnostyki.

Ku pokrzepieniu serc
Badania to jedno, ale o sercu nie możemy zapominać także na co dzień. Choć organ ten stanowi zaledwie ułamek masy naszego ciała, to zużywa aż 10% dostarczanego organizmowi tlenu. Dlatego właśnie między innymi od tego czy ma dostęp do odpowiedniej jego ilości, zależy czy prawidłowo funkcjonuje. Dla usprawnienia jego pracy bardzo ważna jest więc aktywność fizyczna. Jaki rodzaj ruchu jest dla serca najlepszy? - Przede wszystkim wysiłek aerobowy, umiarkowany lub średnio intensywny, przy którym puls to około 130 uderzeń na minutę. Nie chodzi jednak o to, by spędzać jednorazowo kilka godzin z rzędu na siłowni. Dużo skuteczniejsze jest regularne dawkowanie sobie ruchu, na przykład po pół godziny dziennie. Wystarczy już 30 minut szybkiego marszu - podpowiada dr Dariusz Zieliński z Kliniki Kardiochirurgii Allenort w Szpitalu Medicover. Równie ważna jak ruch jest odpowiednia dieta. Sercu najlepiej służy ta śródziemnomorska, a więc bogata w warzywa i owoce, a także tłuszcze roślinne, w tym w szczególności oliwę z oliwek oraz ryby stanowiące doskonałe źródło cennych kwasów tłuszczowych omega-3. Unikać powinniśmy natomiast żywności wysokoprzetworzonej, fast foodów i soli.


2015-07-23

Medycyna wellness - światowy trend, który wreszcie trafia do Polski

Hasło "wellness" większości z nas kojarzy się wyłącznie z ośrodkami SPA. Tak naprawdę oznacza jednak dużo więcej niż tylko zabiegi pielęgnacyjne czy odnowę biologiczną. "Zwolnij, naucz się relaksować i zadbaj o siebie" - namawiają zwolennicy tej filozofii. Przenika ona także do medycyny. Co to oznacza dla pacjentów?

Moda na wellness
Stres, spędzanie wielu godzin za biurkiem i brak ruchu - wszystko to nie służy naszemu zdrowiu ani ogólnemu samopoczuciu. Taka sytuacja trwa już od dobrych kilkudziesięciu lat, nic więc dziwnego, że z czasem ludzie zaczęli szukać na nią remedium. I tak właśnie w latach 50. XX w. narodziła się filozofia wellness. Dziś do tego hasła bardzo często nawiązują ośrodki odnowy biologicznej, dlatego wiele osób sprowadza je właśnie do różnego rodzaju zabiegów pielęgnacyjnych. Warto jednak wiedzieć, że oznacza ono wiele więcej.
To pojęcie jest połączeniem dwóch słów: well-being i fitness, co obrazuje, jak powinno się je rozumieć. Wellness ma skutkować m.in. wyższą jakością życia i harmonią, a także zdrowiem, które zdaniem zwolenników tego podejścia oznacza nie tylko brak chorób, ale ogólną równowagę i dobre samopoczucie. Eksperci przekonują bowiem, że wolny od stresu i pozbawiony napięć umysł ma pozytywny wpływ również na naturalne procesy zachodzące w naszych organizmach. Nic więc dziwnego, że tym trendem interesuje się coraz więcej osób i że przenika on do różnych sfer naszego życia. Jedną z nich jest medycyna.

Wellness w szpitalu?
Medycyna wellness już od jakiegoś czasu jest praktykowana w największych szpitalach na świecie, ale do Polski trafiła stosunkowo niedawno. Na czym polega? - W tym kontekście wellness odnosi się przede wszystkim do procesu diagnostyki i leczenia, w ramach których wykorzystuje się zarówno medycynę klasyczną, jak i medycynę naturalną, na przykład akupunkturę z moksybucją - mówi dr n. med. Ewa Kempisty-Jeznach, kierownik pierwszej w Polsce Kliniki Wellness, która powstała w szpitalu Medicover. To jednak nie wszystko, bo jej zadaniem jest również pomoc w kreowaniu i utrzymywaniu zdrowych przyzwyczajeń oraz dbanie zarówno o ciało, jak i umysł. - Taki holistyczny sposób patrzenia na pacjenta daje nam pełny obraz jego stanu zdrowia, a jego kompleksowa i wnikliwa analiza pozwala dużo wcześniej wykryć symptomy wielu poważnych chorób - dodaje dr Kempisty-Jeznach. Medycyna wellness pomaga też pozbyć się różnych uporczywych dolegliwości, tj. bóle głowy i kręgosłupa, a także walczyć z nadwagą i otyłością, nałogami, a nawet syndromem wypalenia zawodowego.

Dla tych z Wenus i tych z Marsa
Ważnym elementem medycyny wellness jest uwzględnianie różnic w funkcjonowaniu organizmów, zarówno ze względu na wiek, jak i płeć. - Medycyna kobieca zajmuje się zdrowiem pań na każdym etapie ich życia - od dojrzewania, poprzez okres macierzyństwa i menopauzalny, aż po okres starzenia się. Każdy z nich wiąże się bowiem z określonymi potrzebami, ale i zagrożeniami. Dlatego tak ważne jest, by zdrowiem kobiet zajmowali się specjaliści właśnie w tej dziedzinie - tłumaczy dr n. med. Ewa Kempisty-Jeznach. - Podobnie jest w przypadku medycyny męskiej, której zadaniem jest holistyczne spojrzenie na zdrowie mężczyzny, zapobieganie i leczenie chorób z uwzględnieniem wpływów hormonalnych. Testosteron ma bowiem wpływ na przebieg wielu schorzeń, zarówno organicznych, jak i psychosomatycznych.

Każdy z nas chciałby jak najdłużej cieszyć się dobrą formą, zarówno ciała, jak i ducha. Sposobów by o nią zadbać jest wiele, a jednym z nich jest wellness. Warto się tym trendem zainteresować i sprawdzić czy właśnie w tej filozofii znajdziemy coś dla siebie.


2015-07-23

Codzienna dawka aktywności z Decathlonem

Czy da się znaleźć sportowy styl, najwyższą jakość i sposób na aktywność każdego dnia w jednym miejscu? Odpowiedź jest prosta: Tak, w Decathlonie! Bez względu na to czy ruch to Twój styl życia, czy lubisz w wolnych chwilach wpaść na fitness albo poćwiczyć w domowym zaciszu - Decathlon zapewni ci wszystko czego potrzebujesz, aby wkomponować aktywność i rekreację w swój codzienny harmonogram. Aktywność jeszcze nigdy nie była tak prosta i dostępna!

Ruch zapewnia nam zdrowie i lepsze samopoczucie. Aktywność fizyczna to nie tylko gwarancja smuklejszej sylwetki i dobrego metabolizmu, ale również świetnego nastroju i energii do codziennych czynności. Endorfina oraz serotonina, które wydzielają się podczas ćwiczeń, koją odczuwanie bólu oraz powodują długotrwałe uczucie zadowolenia. Ale co najważniejsze, aby osiągnąć wszystkie te korzyści nie trzeba uprawiać sportu wyczynowo. Wystarczy znaleźć swoją ulubioną aktywność i konsekwentnie ją wykonywać. Czy to będzie poranna joga, ćwiczenia przed telewizorem, wchodzenie po schodach czy slow jogging w parku - w Decathlonie znajdziesz serię profesjonalnych ubrań fitness w modnych fasonach i wzorach (które z powodzeniem możesz miksować z codziennym ubiorem), wygodną bieliznę nie tylko dla sportowców, akcesoria dla zaczynających swoją przygodę ze sportem oraz tych bardziej zaawansowanych, a także gadżety, które dopełnią najmodniejszy sportowy look. A wszystko to w przystępnych cenach - aby ułatwić ci aktywność i bycie fit na co dzień.

www.decathlon.pl


2015-06-08

Kupujesz chrupkie pieczywo? Sprawdź na co zwrócić uwagę!

Dobrze znane, nie tylko osobom na diecie, chrupkie pieczywo, to wcale nie współczesny wynalazek. Od dawna znają je już bowiem Skandynawowie, a za jego ojczyznę jest uznawana środkowa Szwecja (jej mieszkańcy podobno chrupali je już na przełomie VI i VII w.). Na przestrzeni lat skład i wygląd tych kromek oczywiście ewoluował, a dziś sklepowe półki uginają się od różnorodności oferowanych nam przez producentów. Nie każde chrupkie pieczywo jest jednak naprawdę dietetyczne i zdrowie. Które więc wybrać?

Pomoc w walce o linię
Większość z nas sięga po chrupkie pieczywo, gdy chce powalczyć o szczuplejszą sylwetkę lub zmienić styl życia na zdrowszy. Nic w tym dziwnego, bo do naszej wyobraźni przemawiają liczby. Jedna kromka popularnej "deseczki" to tylko 19-35 kcal, podczas gdy tradycyjna pajda chleba ma ich co najmniej 90. Pamiętajmy jednak, by niskokaloryczność nie przesłoniła nam oczu - to, że chrupkie pieczywo ma mniej kalorii nie oznacza, że możemy je jeść bez ograniczeń. Poza tym, wartość kaloryczna to nie wszystko na co powinniśmy zwracać uwagę podczas zakupów.

Skład ma znaczenie
Przyjrzyjmy się dokładnie pozostałym informacjom umieszczonym na opakowaniu. Dobre chrupkie pieczywo prawie nie zawiera tłuszczu, jest więc odpowiednie nie tylko dla osób na diecie, ale też dla tych, którzy zmagają się z podwyższonym poziomem cholesterolu. Ma też mniej sodu i potasu niż chleb, pozwala więc na obniżenie zawartości soli w diecie, a przez to chroni nasze serce. Bardzo istotne są także dane dotyczące cukru - pieczywo chrupkie powinno być bowiem produkowane bez jego dodatku. Na liście składników nie powinno być też jakichkolwiek polepszaczy smaku. Bardzo ważna jest na niej natomiast obecność błonnika, który odgrywa fundamentalną rolę w regulacji prawidłowej pracy przewodu pokarmowego. Zbyt mała ilość tego składnika w naszej diecie objawia się między innymi częstymi zaparciami czy problemami jelitowymi.

Zdrowie z pełnych ziaren
Gdy wybieramy pieczywo chrupkie, sprawdźmy czy jest ono produkowane z pełnego ziarna (w polskich sklepach można znaleźć na przykład wytwarzane z pełnych ziaren pieczywo marki Tovago) - wówczas będziemy mieć pewność, że jest mniej przetworzone, a więc zdrowsze. Dlaczego to takie ważne? Bo po zjedzeniu pieczywa z oczyszczonych ziaren znacząco podnosi się poziom cukru we krwi, który następnie równie szybko opada. W efekcie znowu odczuwamy głód. Zupełnie inaczej jest w przypadku produktów z pełnych ziaren, które zapobiegają wahaniom poziomu cukru, a co za tym idzie - chronią też przed napadami wilczego głodu.


2015-06-08

Przyszła mama a seks

Dwie kreski na teście ciążowym, wizyta u ginekologa i w końcu już potwierdzona wielka nowina - będziesz mamą! To wiadomość, która oznacza dużo radości, ale też sporo pytań. Część z nich, choć przyszli rodzice rzadko zadają je na głos, dotyczy ich życia seksualnego. A pytać o to warto śmiało, by uniknąć niedomówień.

Nudności i wymioty, zgaga, opuchnięte stopy i bolące plecy - te dolegliwości potrafią skutecznie psuć przyszłej mamie samopoczucie. Nic więc dziwnego, że w trakcie ciąży, a zwłaszcza na jej początku wiele pań nawet nie myśli o intymnych kontaktach z partnerem. Na szczęście te problemy w końcu mijają i ochota na seks wraca. Jednocześnie pojawia się jednak pytanie: czy to bezpieczne i czy nie zaszkodzi dziecku?

Zazwyczaj można, ale lepiej zapytać
W trakcie tych wyjątkowych dziewięciu miesięcy w organizmie kobiety zachodzi wiele zmian - ciało przygotowuje się stopniowo do porodu, a poziom hormonów szaleje. Zmienia się też jeszcze jedno - libido. To w połączeniu z obawą o bezpieczeństwo dziecka sprawia, że wiele pań zastanawia się nad rezygnacją ze współżycia. Eksperci zwracają jednak uwagę, że zwykle nie jest to konieczne. Jeśli ciąża rozwija się prawidłowo, nie ma ryzyka przedwczesnego porodu, a przyszła mama czuje się dobrze, może ona nadal być aktywna seksualnie. - Rezygnacja ze stosunków płciowych dotyczy pacjentek, u których mamy do czynienia z sytuacjami mogącymi stanowić zagrożenie dla ciąży. To przede wszystkim łożysko przodujące, niewydolność szyjki macicy, plamienia i krwawienia z pochwy, a także skurcze w obrębie brzucha. Przed seksem zwykle powstrzymywać muszą się również panie, u których poprzedni poród był przedwczesny lub które w przeszłości poroniły. Ostrożność należy też zachować w przypadku infekcji dróg rodnych występującej u któregoś z partnerów - wymienia dr n. med. Ewa Kurowska, Ordynator Kliniki Położnictwa i Zdrowia Kobiety w Szpitalu Medicover. Konieczność rezygnacji z seksu w trakcie ciąży, w zależności od powodów, może być tymczasowa lub trwać aż do rozwiązania. Warto pamiętać, że jest to jednak sprawa indywidualna, o której należy porozmawiać ze swoim ginekologiem.

Czy dziecko to czuje?
Nawet jeśli lekarz nie stwierdzi zdrowotnych przeciwwskazań, niektórzy przyszli rodzice zastanawiają się nad zawieszeniem swojego życia seksualnego do czasu porodu. Dlaczego? - Zdarza się, że pary pytają na przykład, czy uprawiając seks w trakcie ciąży mogą swojemu maluszkowi wyrządzić krzywdę. Dlatego podkreślam, że nie ma się czego obawiać, bo nawet w przypadku głębokiej penetracji w trakcie stosunku członek nie jest w stanie dotknąć ani tym bardziej spowodować u rozwijającego się płodu urazu. Chroni go przed tym mięsień macicy, a także błony płodowe i płyn owodniowy - tłumaczy dr Kurowska ze Szpitala Medicover.

Mając na uwadze nie tylko wygodę, ale przede wszystkim względy zdrowotne, warto pamiętać o pewnych zasadach i zwrócić uwagę na to, że w zależności od etapu ciąży określone pozycje seksualne mogą być mniej lub bardziej wskazane. W pierwszych miesiącach, gdy brzuszek przyszłej mamy jest jeszcze niewielki, można kochać się właściwie w dowolny sposób. Natomiast później lepiej by w trakcie stosunku ciężarne kobiety unikały zarówno uciskania brzucha, jak i płaskiego leżenia na plecach. Dlaczego? - W takiej sytuacji ciężka macica może uciskać duże naczynia krwionośne, przede wszystkim żyłę główną, zaburzając tym samym krążenie krwi - mówi dr n. med. Ewa Kurowska. Lepszym rozwiązaniem będą więc takie pozycje, w których partner jest z tyłu lub partnerka znajduje się na górze.
Seks w trakcie ciąży to zupełnie naturalna sprawa, o której warto porozmawiać z lekarzem - tym bardziej, że jest on istotny również z psychologicznego punktu widzenia. Jest wyrazem emocjonalnej bliskości, a dodatkowo ułatwia kobiecie zaakceptowanie zmieniającego się ciała, bo potwierdza, że cały czas jest dla swojego partnera atrakcyjna. Orgazm powoduje ponadto, że organizm zaczyna wytwarzać endorfiny, czyli tak zwane hormony szczęścia, które pomagają przyszłej mamie się zrelaksować. Jeśli więc ginekolog nie zarekomenduje by seksu unikać, można śmiało z niego korzystać. Z okazji Międzynarodowego Dnia Seksu, Szpital Medicover przygotował specjalną aplikację dostępną na fanpage'u marki Medicover na Facebooku, przez którą można zaprosić drugą połówkę na wieczór-niespodziankę.


2015-06-08

Znowu katar? A może to chore zatoki?

Już nie pamiętasz od kiedy męczy cię katar, a do tego ciągle boli cię głowa i masz stan podgorączkowy? To nie musi być uparte przeziębienie. Przyczyną problemów może być zapalenie zatok przynosowych. Co roku zmaga się z nim nawet kilka milionów Polaków.

Zatoki przynosowe to wypełnione powietrzem jamy rozmieszczone symetrycznie po obu stronach czaszki połączone z jamą nosową. Pełnią one kilka bardzo ważnych ról - ogrzewają, oczyszczają i nawilżają wdychane przez nos powietrze, chronią nasz mózg przed urazami, a także uczestniczą w emisji głosu. To właśnie problemy z nimi związane są jedną z najczęstszych przyczyn wizyt u laryngologa.

Ten uciążliwy katar...
Choroby zatok najczęściej wywołują wirusy, rzadziej odpowiadają za nie bakterie bądź grzyby. Przyczyniają się do nich między innymi niedoleczone infekcje górnych dróg oddechowych, alergie, a także przerośnięte migdałki czy skrzywiona przegroda nosowa. Problemy dotyczą również osób, które często przebywają w zadymionych pomieszczeniach, ponieważ dym papierosowy podrażnia śluzówkę i ułatwia drobnoustrojom wnikanie w głąb organizmu.
Zazwyczaj zaczyna się niewinnie. - Najpierw infekcja wirusowa powoduje stan zapalny i obrzęk błony śluzowej wyścielającej nos oraz zatoki przynosowe, co ogranicza drożność połączenia między nimi. W efekcie w zatokach zaczyna zbierać się wydzielina, która nie tylko utrudnia oczyszczanie nosa, ale też staje się pożywką dla drobnoustrojów i sprzyja ich namnażaniu. Jednocześnie powietrze, które nie może się wydostać, naciska na ściany zatok - tłumaczy dr Agnieszka Strzembosz, laryngolog ze Szpitala Medicover. To wszystko powoduje charakterystyczne objawy. Pojawia się uciążliwy katar i wrażenie zatkanego nosa. Z czasem dołączają do niego bóle głowy, które nasilają się nad ranem i przy pochylaniu się, kaszel i uczucie ściekającej po tylnej ścianie gardła wydzieliny. Niektóre osoby skarżą się też na osłabiony węch, nieprzyjemny zapach z ust i poranną chrypkę. Zdarza się, że infekcje zatok mijają samoistnie, ale jeśli symptomy utrzymują się przez kilka tygodni, nie ma na co czekać - trzeba zgłosić się do lekarza. W przeciwnym razie ta dolegliwość może przekształcić się w przewlekłe zapalenie, które dużo trudniej wyleczyć.

Z zatokami u lekarza
Objawy towarzyszące zapaleniu zatok są na tyle charakterystyczne, że zwykle już po przeprowadzeniu wywiadu lekarz wie co nam dolega i kieruje na badania, które pozwalają stwierdzić, jakie drobnoustroje je wywołały i dobrać właściwy antybiotyk. Bardzo ważne jest to, by zapisany lek przyjmować przez cały określony czas (najczęściej około dwa tygodnie), nawet jeśli dolegliwości ustąpią wcześniej. W przeciwnym razie część mikrobów może przetrwać i po pewnym czasie spowodować, że stan zapalny powróci.
Jeśli antybiotykoterapia nie przyniesie rezultatów lub mamy do czynienia z przewlekłym zapaleniem, lekarze mają do dyspozycji jeszcze inne metody. Jedną z najnowszych technologii jest płukanie zatok przy użyciu Hydrodebridera. To urządzenie stosuje się w trakcie zabiegów endoskopowych umożliwiających operacyjne otwarcie zatok przynosowych. - Podczas takiej małoinwazyjnej procedury do zatoki objętej stanem zapalnym wprowadzamy po uprzednim jej udrożnieniu cienki, elastyczny przewód zakończony giętką i obrotową końcówką, a następnie przepłukujemy jamę zatokową roztworem soli fizjologicznej pod ciśnieniem. W ten sposób usuwamy zalegającą wydzielinę oraz tak zwane biofilmy, czyli kolonie bakterii pokryte warstwą polimerową, przez którą są one odporne na działanie antybiotyków - mówi dr Agnieszka Strzembosz ze Szpitala Medicover. To pozwala przywrócić drożność i uzyskać odpowiednią wentylację zatok

Zlekceważone zapalenie zatok może powodować nie tylko nieprzyjemne i uciążliwe objawy, ale też grozi powikłaniami. Dlatego jeśli zauważymy je u siebie, potraktujmy tę chorobę poważnie i zgłośmy się do lekarza. Dzięki odpowiednio dobranym lekom lub małoinwazyjnemu zabiegowi pozbędziemy się jej szybko i bezboleśnie.


2015-06-08

Wędzona ryba na zdrowie?

Wędzenie jest doskonałym sposobem na zachowanie trwałości oraz zapewnienie niepowtarzalnego aromatu i smaku ryb. Tak przygotowane świetnie sprawdzą się jako danie główne, ale mogą stanowić też dodatek do sałatek, kanapek czy rozmaitych past. W Polsce najchętniej sięgamy po wędzoną makrelę i łososia, które można kupić niemal w każdym supermarkecie. Jednak czy takie ryby są zdrowe?

Wędzenie to jedna z najstarszych metod konserwacji ryb. Dym i wysoka temperatura niszczą bakterie i delikatnie podsuszają mięso, a ponadto nadają mu złocisto-brązowy kolor, a także niepowtarzalny aromat i specyficzny, głęboki smak. Należy pamiętać, że najważniejsze w tym procesie jest to, jaką rybę poddaje się wędzeniu. - Nadają się do tego różne gatunki, zarówno słodkowodne, jak i morskie, a zwłaszcza te, które mają mało drobnych ości. Nie chodzi jednak wyłącznie o rodzaj ryby, ale też o jej świeżość - podkreśla Włodzimierz Borowczyk, Prezes Zarządu Mikronatura Człowiek sp. z o.o., firmy prowadzącej sklep internetowy DobreRyby.pl. - Jeśli czas, jaki upływa od momentu wyłowienia ryby do jej uwędzenia, a następnie konsumpcji, jest krótki, możemy być pewni, że taki produkt będzie smaczny i dobrej jakości - dodaje.

Wędzenie krok po kroku
Przed procesem wędzenia, ryby dokładnie się oczyszcza, usuwając również skrzela i oczy, bo to one są powodem szybkiego psucia się tych wodnych stworzeń. Następnie powinny one trafić na kilkanaście godzin do solanki - to zwiększa ich trwałość, a dodatkowo nadaje im lekko słonawy smak. - Do wędzenia używa się głównie drewna drzew liściastych, szczególnie buku czy jesionu, czasem także grusz i jabłoni. Ten wybór jest ważny, bo wpływa zarówno na smak, jak i kolor rybiego mięsa - mówi Włodzimierz Borowczyk z Dobreryby.pl. W zależności od czasu i temperatury w jakiej ten proces jest przeprowadzany, wyróżnia się wędzenie na gorąco i na zimno. Dymem ciepłym najczęściej wędzi się gatunki słodkowodne, ale też flądry i śledzie. Odbywa się to w trzech etapach, w których co kilka godzin podwyższa się temperaturę (na końcu wynosi ona od około 70 do 90 °C). - Wędzona na gorąco ryba ma charakterystyczny zapach i wyrazisty smak. To czy została poddana odpowiedniemu procesowy obróbki, poznamy po tym, że po uwędzeniu pozostała jędrna, soczysta i należycie tłusta - mówi Włodzimierz Borowczyk. Wędzenie na zimno polega z kolei na tym, że najpierw w małej ilości dymu, którego temperatura nie przekracza 30 °C, podsusza się ryby. Ten etap może trwać nawet do 24 godzin. Kolejnym krokiem jest doprowadzenie większej ilości chłodnego dymu, w którym następnie wędzi się je 2-3 razy dziennie przez kilka dni. Im dłużej ryba jest trzymana w wędzarni, tym później okres, przez jaki można ją przechowywać, jest dłuższy.

Czy to zdrowe?
Dietetycy są zgodni, że świeże ryby powinny być stałym elementem diety każdego z nas. A co z tymi wędzonymi? One też są świetnym źródłem zdrowych tłuszczów i kwasów omega-3, a także cennych składników odżywczych, dlatego nawet osoby na diecie nie powinny wkluczać ich ze swojego jadłospisu. Trzeba jednak pamiętać, by spożywać je tylko od czasu do czasu, bo wiele z nich zawiera również sporo sodu, którego nadmiar nam nie służy. Eksperci podkreślają też, że nie każdy produkt musi być tak samo wartościowy. Wszystko zależy od tego czy ryba, którą poddano wędzeniu, była świeża i dobrej jakości, a także czy została uwędzona tradycyjną metodą, a nie z wykorzystaniem środków chemicznych. - Najlepiej, by ryba pochodziła ze sprawdzonego łowiska i była wędzona tuż po odłowieniu, a następnie trafiała na nasz stół w przeciągu maksymalnie 24 godzin. To gwarantuje, że będzie miała nie tylko wyrazisty i intensywny smak, ale też zachowa swoje wartości odżywcze. Znalezienie takiej ryby nie jest łatwym zadaniem, jednak tu z pomocą przychodzą sklepy on-line. Na takiej stronie powinniśmy móc sprawdzić dokładnie skąd pochodzi i kiedy została złowiona. Zamawianie żywności w taki sposób jest nie tylko wygodne, ale też staje się w naszym kraju coraz popularniejsze - podsumowuje Włodzimierz Borowczyk z Dobreryby.pl


NEWS 1 ___ NEWS 2 ___ NEWS 3 ___ NEWS 4 ___ NEWS 5 ___ NEWS 6