witamy! I active image I kataog I NEWS I harmonogram I cennik I parametry techniczne I kontakt

NEWS 1 ___ NEWS 2 ___ NEWS 3 ___ NEWS 4 ___ NEWS 5 ___ NEWS 6

2017-10-18

Planujesz wyjazd na narty? Zacznij przygotowania już teraz

Wydaje ci się, że do zimy zostało jeszcze sporo czasu? To prawda, ale jeśli planujesz wyjazd na narty wiedz, że to ostatni moment, aby zacząć przygotowywać organizm na śnieżne szaleństwa. Jak zadbać o kondycję, aby zminimalizować ryzyko kontuzji i w pełni cieszyć się z zimowego urlopu?

Zacznij już dziś!
Regularna aktywność fizyczna pomaga zachować organizm w ogólnym dobrym stanie oraz poprawia jego odporność i wytrzymałość. Mocniejsze mięśnie to natomiast lepsza stabilizacja stawów, a zarazem mniejsze niebezpieczeństwo doznania urazu na stoku. Jeśli na co dzień prowadzisz raczej siedzący tryb życia, a już nie możesz doczekać się ferii na nartach, nie załamuj się. Jeszcze nie jest za późno, żeby przygotować się do sezonu zimowego. Sposobów jest wiele - zacznij od ćwiczeń trzy razy w tygodniu po pół godziny. - Niezbędnym minimum będą aktywności o stałej i umiarkowanej intensywności, jak na przykład bieganie, jazda na rowerze czy rolkach lub pływanie. Poza treningami poprawiającymi ogólną wytrzymałość, warto uwzględnić w planie również te skupiające się na poszczególnych częściach ciała poddawanych największym obciążeniom podczas jazdy na nartach - zauważa Józef Napierała, trener przygotowania motorycznego z RehaSport Clinic w Szpitalu Medicover.

Zadbaj o stawy kolanowe
Od kiedy kostki są stabilizowane przez wysokie i sztywne buty narciarskie, w czasie jazdy na nartach najczęściej dochodzi do kontuzji w obrębie stawu kolanowego. Na ogromne przeciążenia narażamy go szczególnie podczas zjazdów ze stoku i nagłych zmian kierunku ruchu. - W czasie zimowych szaleństw często dochodzi do zerwania czy naderwania więzadeł krzyżowych, pęknięcia albo zmiażdżenie łękotki, stłuczenia, a nawet złamania kości. Aby zmniejszyć ryzyko tego typu urazów, warto z wyprzedzeniem zadbać o trening sąsiadujących ze stawem kolanowym części ciała, a dzięki temu o wzmocnienie mięśni, które go stabilizują - mówi Maciej Biegański, fizjoterapeuta z RehaSport Clinic. Sprawdzą się tutaj chociażby znane wszystkim przysiady.

Bliżej wyjazdu dobrze jest skupić się przede wszystkim na mięśniach, które pracują najintensywniej w czasie jazdy na nartach, czyli czworogłowych ud i postarać się, żeby wykonywane ćwiczenia zawierały ruchy zbliżone do tych podczas jazdy na nartach - może to być na przykład zbieganie ze stromego stoku lub po schodach, zeskoki z niewielkich wysokości czy przeskoki przez przeszkodę do przysiadu. - Pamiętajmy, że serie tego typu aktywności trzeba koniecznie poprzedzić rozgrzewką i mieć na uwadze stopniowanie ich trudności i intensywności. Nie zapominajmy też o tym, że obciążenia należy dostosowywać do swoich indywidualnych możliwości wysiłkowych - w przeciwnym razie można ulec kontuzji jeszcze przed sezonem - przestrzega fizjoterapeuta Maciej Biegański z RehaSport Clinic w Szpitalu Medicover.

Koordynacja i równowaga
W czasie jazdy na nartach narażone na kontuzje są nie tylko kolana, zdarzają się również urazy barków czy nadgarstków, a przy upadkach przy dużej prędkości nawet kręgosłupa (choć te ostatnie to zwykle naciągnięcia mięśni lub stłuczenia). Przygotowując się do sezonu zimowego pamiętaj więc również o górnych partiach ciała, wzmacniaj także mięśnie grzbietu oraz brzucha, bo w ten sposób możesz oszczędzić sobie często spotykanych po pierwszych dniach na stoku bólów pleców.

Przygotowanie do sezonu zimowego powinno uwzględnić także aktywności poprawiające koordynację ruchów i rozciągające. Pomogą one później w płynnym poruszaniu się na stoku oraz utrzymaniu równowagi, kiedy będzie zagrażał ci upadek i wiążąca się z nim ewentualna kontuzja. W planie treningowym dobrze więc uwzględnić również ćwiczenie balansu, przykładowo stawanie na jednej nodze, najlepiej na miękkim podłożu, jak materac. Żeby nogi przyzwyczaiły się do układu wymuszanego przez buty narciarskie, warto to ćwiczenie częściowo wykonywać już w nich.

W trakcie urlopu zdecydowanie szkoda czasu na kontuzje. Zrób więc, co możesz, aby się przed nimi uchronić - a możesz naprawdę wiele! Dobrze wykorzystaj jesień, aby przygotować się do sezonu narciarskiego i w pełni cieszyć się zimowym wypadem na stok.


2017-10-18

Prowadzisz kanapowy styl życia? Grozi ci nie tylko nadwaga

Większość z nas w ciągu dnia głównie siedzi - za biurkiem w pracy, za kierownicą samochodu, na sofie przed telewizorem czy z laptopem. Wiele słyszeliśmy już o tym, że w ten sposób narażamy się na nadwagę. Lekarze zwracają jednak uwagę, że nadmiar kilogramów to nie jedyne, co nam grozi, jeśli prowadzimy mało aktywny, a wręcz kanapowy tryb życia.

Moje plecy...
Jaką postawę przyjmujesz, gdy siedzisz przy biurku i pracujesz na komputerze? Większość z nas pochyla się, garbi, przekrzywia ciało i wysuwa głowę do przodu. W efekcie nacisk wywierany na nasze kręgi i krążki międzykręgowe jest zwiększony kilkukrotnie, mięśnie grzbietu nadmiernie się rozciągają, natomiast przykurczone są mięśnie klatki piersiowej. Skutek? Boli nas głowa, kark i ramiona. To jednak nie wszystko - w dłuższej perspektywie nadmierne obciążanie w ten sposób kręgosłupa może przyczynić się między innymi do powstania zmian zwyrodnieniowych. Przyjmowana na wiele godzin dziennie nieprawidłowa postawa może także powodować kłopoty z oddychaniem, odczuwanie kłucia w klatce piersiowej i duszności.

Brzuch też nie jest bezpieczny
- Długotrwałe siedzenie w bezruchu osłabia także mięśnie jamy brzusznej i spowalnia perystaltykę jelit, a jeśli do tego często się pochylamy, wywieramy dodatkowy nacisk na narządy umiejscowione w jamie brzusznej. To z kolei wywołuje zaburzenia motoryki jelit (tak zwany syndrom leniwego jelita), objawiające się bólami brzucha, ciągłym uczuciem wzdęcia, zaparciami i innymi problemami z układem trawiennym - mówi dr Katarzyna Borycka-Kiciak, proktolog ze Szpitala Medicover. Dolegliwości te powodują nie tylko dyskomfort, ale mogą mieć też niekorzystny wpływ na cały organizm, bo zalegające w jelitach resztki pokarmowe powodują tworzenie się toksycznych substancji. Oddziałują one negatywnie na same jelita, gdyż powodują stany zapalne i podrażnienia, ale pogarszają też ogólne samopoczucie.

Gdy siedzenie boli
Jedną z najbardziej wstydliwych, a zarazem bardzo powszechnych dolegliwości związanych z prowadzeniem mało aktywnego trybu życia oraz wspomnianymi wcześniej zaparciami jest choroba hemoroidalna. - Gdy przez wiele godzin dziennie siedzimy, a do tego mamy kłopoty z wypróżnianiem, nasilające się zaburzenia odpływu krwi żylnej doprowadzają do zastoju w splotach hemoroidalnych. Te w efekcie z czasem powiększają się i coraz bardziej uwypuklają, wysuwając się z odbytu. Dochodzi do rozszczelnienia kanału odbytu i narastania nieprzyjemnych objawów, które składają się na chorobę hemoroidalną - tłumaczy dr Katarzyna Borycka-Kiciak. Symptomów nie da się przeoczyć. - Najczęściej jest to krwawienie, początkowo podczas oddawania stolca, później już niezależnie od tej czynności. Pacjenci skarżą się też na przykre uczucie niepełnego wypróżnienia, nawracające dolegliwości bólowe oraz uporczywy świąd - dodaje dr Borycka-Kiciak.

Przyjrzyj się swoim nogom
Jeżeli w ciągu dnia głównie siedzimy, mięśnie naszych stóp i łydek pozostają w bezruchu, więc nie wspomagają przepływu krwi do serca, a gdy dodatkowo nasze kończyny są ciągle zgięte w stawach kolanowych i biodrowych, utrudnia to odpływ krwi. Ta zaczyna zalegać w żyłach, napiera na ich ściany i sprawia, że stają się osłabione i rozszerzone, co może prowadzić najpierw do powstawania obrzęków, później żylaków, a finalnie nawet żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej. U pań zaburzenia krążenia krwi i limfy mogą przyczyniać się także do powstawania tak nielubianego przez nie cellulitu. To nie wszystko - stały nacisk wywierany na tkanki, gdy siedzimy, dodatkowo go uwidacznia.

Słowo-klucz? Profilaktyka!
Jaki jest najlepszy sposób na to, by uniknąć wszystkich tych nieprzyjemnych skutków kanapowego stylu życia? Krótko mówiąc - zrezygnowanie z niego. Najważniejsze jest przede wszystkim pamiętanie o regularnej aktywności fizycznej, która pozwoli rozluźnić mięśnie, a także usprawnić krążenie i pozytywnie wpłynie na kondycję całego organizmu. To nie muszą być wcale dyscypliny wyczynowe - w zupełności wystarczą dłuższe spacery, jazda na rowerze, bieganie czy pływanie. Jeżeli nasza praca wymaga od nas spędzania codziennie wielu godzin za biurkiem, nie zapominajmy też o tym, by dbać o prawidłową postawę, a także robić sobie regularne przerwy i podczas nich wstawać, porozciągać się i wykonać kilka ćwiczeń oddechowych. By walczyć z zaparciami, a przy okazji zmniejszyć ryzyko pojawienia się choroby hemoroidalnej, zadbajmy nie tylko o ruch, ale i dietę zawierającą dużo błonnika pod postacią na przykład pełnoziarnistego chleba, kasz, warzyw i owoców (ale uwaga - trzeba je włączać do jadłospisu stopniowo, bo zbyt gwałtowna zmiana codziennego menu może spowodować wzdęcia i bóle brzucha). Warto także jeść jogurty i kefiry, które zawierają pobudzające jelito grube do pracy bakterie kwasu mlekowego, a także dbać o to, by wypijać odpowiednią ilość wody. Z kolei osoby, które zauważyły u siebie niepokojące objawy, które mogą wskazywać na chorobę hemoroidalną, nie powinny czekać z wizytą u lekarza. - To ważne z kilku względów. Po pierwsze i najważniejsze - trzeba wykluczyć inne, poważniejsze przyczyny krwawienia. Po drugie - rozpoznanie choroby we wcześniejszym stadium daje większe szanse na  powodzenie leczenia zachowawczego, a więc poprzez stosowanie odpowiednio dobranych maści i czopków. Kiedy zaś okaże się ono niewystarczające - mniej zaawansowana choroba pozwala na zastosowanie małoinwazyjnych metod leczenia operacyjnego - mówi proktolog dr Katarzyna Borycka-Kiciak ze Szpitala Medicover. Podobnie w przypadku żylaków - jeżeli zauważymy na swoich nogach pajączki bądź charakterystyczne, wypukłe i poskręcane żyły, umówmy się na konsultację do specjalisty. Szybka reakcja również w tym przypadku daje większe szanse na skuteczne wyleczenie dokuczających dolegliwości.


2017-07-25

To nie są zwykłe T-shirty - koszulki Regatty na lato

Tradycyjny bawełniany T-shirt czy techniczna koszulka błyskawicznie odprowadzająca wilgoć od ciała? Wybór odpowiedniej bielizny na lato wydaje się oczywisty. W specjalistycznych kolekcjach firm outdoorowych znajdziemy wiele modeli wykonanych z szybkoschnących i oddychających tkanin. Również Regatta przygotowała propozycje na lato, dzięki którym upał nie będzie straszny.

Paniom szczególnie polecamy bardzo kobiecą Wm Hyperdimension oraz sportową Volito. Panom przypadnie do gustu Virda oraz niezwykle efektowna kolorystycznie Hyperdimension, tym razem w wersji męskiej.

Hyperdimension i Wm Hyperdimension to przyjemne w dotyku, sportowe, techniczne koszulki, które sprawdzą się doskonale jako pierwsza warstwa przy ciele, zarówno podczas biegowych treningów, długich wycieczek, jak i wypraw w góry. Będą przyciągać wzrok również podczas spacerów w mieście. Są wykonane z szybkoschnącej i przewiewnej tkaniny, dzięki czemu, niezależnie od temperatury, nawet podczas intensywnego wysiłku, będziemy czuć się w nich komfortowo i przyjemnie. Bardzo ciekawą kolorystykę zastosowano zarówno w wersji męskiej i damskiej.

Womens Volito ma zdecydowanie bardziej sportowy krój, dopasowany do kobiecej budowy ciała. Zaprojektowano ją na mocne treningi, wspinaczkę i wymagające górskie trasy. Wykonana została z niesamowicie lekkiej tkaniny ISOVAPO. To szybkoschnący i oddychający ultralekki materiał techniczny, który błyskawicznie odprowadza wilgoć od ciała. Dostępna jest w pięknym słonecznym kolorze - w sam raz na lato!

Z kolei panowie mogą wybierać spośród całej gamy barw przyporządkowanych do modelu Virda. Niebieski, pomarańczowy, czerwony, zielony, biały, szary i czarny? Ciekawe, który kolor się najbardziej spodoba? Inserty z oddychającej siateczki pod pachami i na plecach zostały dopasowane w kontrastujących barwach. Materiał błyskawicznie odprowadza pot od ciała, dzięki czemu nawet podczas całego dnia na górskim szlaku bądź w trakcie intensywnego biegu w upalny dzień koszulki zapewniają pełen komfort. Virda przyda się na ambitne sportowe wyzwania i aktywności na świeżym powietrzu.

Regatta posiada szeroki wybór koszulek zarówno technicznych, jak i wykonanych z naturalnego bawełnianego materiału Coolwave, specjalnie dostosowanego do wymagań wysokiej temperatury. Oferuje także koszulki polo i rozpinane koszule. Więcej propozycji koszulek w wersji damskiej i męskiej znajduje się na stronie www.regatta.pl

Virda
Volito
Hyperdimension
Wm_Hyperdimension

2017-07-25

Gotowi na nurkowanie?

Od dawna myślisz o tym, żeby na własne oczy zobaczyć podwodny świat i podczas najbliższego urlopu planujesz wreszcie to marzenie zrealizować? Nim wyruszysz na podbój raf koralowych dowiedz się jak nurkowanie może wpłynąć na twój organizm i odpowiednio przygotuj się na ewentualne niedogodności. Sprawdź też czy nie cierpisz na dolegliwości, które mogłyby uniemożliwić ci zostanie nurkiem.

W nurkowaniu, podobnie jak na przykład w jeździe samochodem, zasady bezpieczeństwa wymagają, żeby przed praktyką zapoznać się z teorią. Zanim jednak z uwagą będziesz słuchać na piaszczystej plaży instruktażu dotyczącego sprzętu do divingu, dowiedz się jak na tę aktywność może zareagować twój organizm. Dzięki temu podczas urlopu unikniesz niemiłej niespodzianki - pewne schorzenia mogą bowiem być przeszkodą dla nurkowania ze względów zdrowotnych.

Od czego zacząć?
- Nawet jeżeli oceniamy swój ogólny stan zdrowia jako dobry, przed nurkowaniem najlepiej spotkać się z lekarzem, który wykona podstawowe badania i zwróci uwagę na ewentualne przeciwwskazania związane z tą aktywnością. Należy sprawdzić ciśnienie krwi, dobrze też zrobić podstawową morfologię i badanie moczu oraz zbadać stan serca poprzez EKG i RTG klatki piersiowej - mówi dr n. med. Marta Held-Ziółkowska, laryngolog ze Szpitala Medicover. Pamiętaj również, że kluczową podczas nurkowania kwestią jest prawidłowa wentylacja - jeśli więc często dokuczają ci choroby dróg oddechowych lub wiesz, że Twoja przegroda nosowa jest skrzywiona - przed urlopem odwiedź także laryngologa.

Potrafisz oddychać spokojnie?
Nurkowanie wywołuje fizjologiczne reakcje, między innymi w układzie krążenia i oddechowym. Te dwa systemy działają wspólnie, aby dostarczyć każdej komórce ciała tlen i pożywienie, a równocześnie odbierać produkty przemiany materii. Ich funkcjonowanie zmienia się jednak wraz z różnicami ciśnienia otoczenia, czyli na przykład podczas nurkowania. Jeśli zanurzasz się na 40 metrów, na twoje ciało działa siła niemal 100 ton, jednak nie czujesz jej, ponieważ rozkłada się na wszystkie komórki równomiernie. Kiedy oddychasz przez automat lub fajkę (bo zakładamy, że od razu nie zdecydujesz się na freediving), woda uciska między innymi klatkę piersiową, zmniejsza się całkowita pojemność płuc i wzrasta opór. - To wszystko powoduje, że proporcjonalnie zwiększa się udział dwutlenku węgla w krwi nurka, a ten, chcąc się go pozbyć, zaczyna oddychać szybciej - tłumaczy dr n. med. Marta Held-Ziółkowska. Taką automatyczną reakcję organizmu można jednak świadomie zamienić na powolne i głębokie wdechy, minimalizujące oddziaływanie oporów oddechowych. To nie jedyne efekty zmian ciśnienia związanych z podwodnymi przygodami, na które należy się przygotować.

Wiesz, czym jest barotrauma?
Dość częstą sytuacją, której doświadczają osoby nurkujące, jest uraz ciśnieniowy ucha środkowego (rzadziej zatok) - do choć jednego takiego epizodu przyznała się prawie jedna trzecia nurków, którzy wzięli udział badaniach przeprowadzonych przez DAN Europe. Barotrauma - bo tak oficjalnie określa się tę dolegliwość - grozi osobom, które z różnych powodów mają upośledzoną drożność ujść zatok przynosowych, przez co niemożliwe jest swobodne i samoistne wyrównywanie ciśnienia w jamach zatok. Taka reakcja może wystąpić zarówno w trakcie zanurzania, jak i wynurzania. Co ciekawe, występuje nie tylko pod wodą - zdarza się także u podróżujących samolotami. Z czym wiąże się ta niedogodność? - W przypadku barotraumy zatok najpierw można zaobserwować u siebie takie objawy, jak między innymi ból głowy na ich wysokości, łzawienie lub wyciek surowiczo-krwistej wydzieliny z nosa, a ostatecznie możliwe jest uszkodzenie, obrzęk, a nawet rozerwanie błony śluzowej. Objawami barotraumy ucha są natomiast ból i uczucie blokady, a także problemy ze słuchem, które mogą wynikać z zatkania trąbki Eustachiusza i trudności w wyrównywaniu ciśnienia w uchu środkowym lub pojawiają się w wyniku uszkodzenia komórek słuchowych w uchu wewnętrznym. Jeżeli dojdzie do uszkodzenia ucha wewnętrznego, zaburzeniom słuchu mogą towarzyszyć zawroty głowy - mówi dr n. med. Marta Held-Ziółkowska ze Szpitala Medicover. Czy można uniknąć takich nieprzyjemności, nie rezygnując z nurkowania?

Antybiotyk czy chirurgia?
Zanim zrezygnujesz z eksplorowania głębin mórz i oceanów, ustal co może być u Ciebie przyczyną ewentualnej niedrożności i trudności w wentylacji zatok lub uszu, bo potencjalnych "podejrzanych" jest wiele. Jeśli dokucza Ci nawracający nieżyt nosa lub zapalenie zatok, dopilnuj, aby wyleczyć te dolegliwości przed urlopem - zwykle wystarcza zastosowanie antybiotyku. Do barotraumy może jednak dojść również na przykład z powodu niedrożności spowodowanej polipami bądź dużym skrzywieniem przegrody nosowej. - Takie problemy można rozwiązać, usuwając ich przyczyny chirurgicznie - mówi dr n. med. Marta Held-Ziółkowska. - W przypadku krzywej przegrody nosowej, drożność przywracamy poprzez jej prostowanie, przeprowadzając plastykę przegrody nosa - septoplastykę. Taki zabieg jest małoinwazyjny, gdyż przeprowadza się go wewnątrznosowo, często z zastosowaniem techniki endoskopowej. Zapewnia to z jednej strony precyzję, a z drugiej eliminuje konieczność wykonywania cięć na zewnątrz nosa, co oznacza brak powstania jakichkolwiek blizn na twarzy. Pacjent zwykle już po jednym dniu może wrócić do domu. Do wizyty kontrolnej, która wyznaczana jest około tydzień po operacji, stosujemy delikatne opatrunki wewnątrznosowe stabilizujące wyprostowaną przegrodę nosa, które poprawiają komfort pacjenta i nie wiążą się z nieprzyjemnymi doznaniami przy ich usuwaniu - dodaje.

Istnieją co prawda pewne okoliczności, które zupełnie wykluczają nurkowanie, takie jak poważne choroby układu oddechowego, rozedma płuc czy rekonwalescencja po operacjach w obszarze klatki piersiowej. Jest jednak także wiele dolegliwości, które nie mają definitywnego charakteru i można je szybko i skutecznie wyeliminować przed wyjazdem na wakacje - tak jest chociażby w przypadku krzywej przegrody nosowej. Jeśli więc chcesz przywieźć z wakacji same wspaniałe wspomnienia, nie pozwól na to, żeby niewiedza doprowadziła Cię do nieprzyjemnych konsekwencji, których można było uniknąć, przygotowując się odpowiednio i ciesz się fascynującą przygodą, jaką jest diving.


2017-07-25

Wakacyjna pierwsza pomoc

Beztroska, spokój, krótko mówiąc pełen relaks - tak powinny wyglądać wakacje. Niestety zdarza się, że wypoczynek coś nam zakłóca. Co robić, gdy przydarzy nam się oparzenie słoneczne? Jak rozpoznać udar? Jak poradzić sobie z zatruciem pokarmowym? Jak postępować po ukąszeniu przez pszczołę, a jak wtedy, gdy znajdziemy u siebie kleszcza? Warto odświeżyć swoją wiedzę na ten temat, dlatego między innymi na te pytania odpowiadamy razem z lekarzem.

Nie chwal dnia przed zachodem
Wakacyjne słońce może być niebezpieczne zarówno dla naszej skóry, jak i całego organizmu - o tym jednak nieco później. Zacznijmy od tego, że nadmierne wystawianie się na oddziaływanie promieni słonecznych może doprowadzić do oparzeń. Objawy są widoczne dopiero po kilku godzinach i zwykle zauważamy je wieczorem. - Słońce najczęściej wywołuje oparzenia stopnia I i II. Te pierwsze dotyczą wyłącznie naskórka, który staje się zaczerwieniony i obrzmiały, ale objawy te zazwyczaj ustępują już po kilku dniach. II stopień obejmuje już nie tylko naskórek, ale i skórę właściwą. Pojawiają się bolesne pęcherze, które mogą goić się nawet kilka tygodni, niekiedy także mdłości, bóle i zawroty głowy czy wymioty - tłumaczy dr Piotr Łukiewicz, specjalista chorób wewnętrznych i lekarz medycyny ratunkowej w Szpitalu Medicover.

Co przyniesie w takich okolicznościach ulgę? Skórę najlepiej przemyć letnią (nie zimną) wodą i zastosować na nią chłodny okład. Ponieważ po oparzeniu bardzo szybko traci ona wodę, warto też zadbać o jej nawilżanie. Pamiętajmy, że jeśli pojawią się bąble, nie powinno się ich przebijać czy rozdrapywać, bo to może doprowadzić do zakażenia. Pęcherze są delikatne i tworzą naturalny opatrunek. W pierwszej fazie nie należy ich zdejmować, a najlepiej poczekać, aż zawarty w nich płyn sam się wchłonie.

Jasne jak słońce
Jeśli nie będziemy się właściwie chronić przed słońcem, możemy doprowadzić do nieprzyjemnego oparzenia, ale również do bardzo niebezpiecznego udaru cieplnego. Grozi on nie tylko plażowiczom, ale też na przykład osobom wędrującym po górach, a nawet tym przebywającym na pełnym słońcu w miastach. Szczególne ryzyko dotyczy ludzi starszych i dzieci. Jak dochodzi do udaru cieplnego? - Wysoka temperatura powietrza sprawia, że naczynia krwionośne w ciele się rozszerzają, co przyśpiesza krążenie i wzmaga wydzielanie potu - w ten sposób organizm radzi sobie z nadmiarem ciepła, ale jednocześnie traci wodę oraz sole mineralne. Jeśli nie uzupełniamy płynów, dochodzi do odwodnienia i nadmiernej utraty elektrolitów, praca gruczołów potowych zostaje zahamowana, a temperatura ciała niebezpiecznie rośnie, bo oddawanie jego ciepła staje się utrudnione albo wręcz niemożliwe - tłumaczy dr Piotr Łukiewicz ze Szpitala Medicover.

W efekcie człowiek jest osłabiony i apatyczny, jego skóra staje się gorąca i zaczerwieniona, pojawiają się dreszcze, bóle i zawroty głowy, nudności, wymioty, a nawet dochodzi do utraty przytomności. Jeśli zaobserwujemy u kogoś takie objawy, należy zasięgnąć porady lekarskiej. W zależności od stanu pacjenta wzywamy karetkę lub udajemy się samodzielnie do lekarza. Zapewniamy poszkodowanemu zacienione miejsce, wykonujemy chłodne okłady na głowę, klatkę piersiową i uda, a jeśli jest przytomny - podajemy mu wodę (w dużej ilości, ale niewielkimi porcjami).

Do rany przyłóż
Różnego rodzaju skaleczenia i otarcia skóry to wakacyjne kontuzje, o które nietrudno. Nawet jeśli są niewielkie i powierzchniowe, a tym samym nie stanowią poważnego zagrożenia dla zdrowia, najlepiej zając się nimi od razu. Jeżeli wypadek zdarzył się na piasku albo żwirze, najpierw dokładnie oczyszczamy ranę przemywając ją pod bieżącą wodą, a następnie zranioną skórę dezynfekujemy dostępnymi w aptekach preparatami - te nowoczesne działają w ten sposób, że po nałożeniu wysychają niszcząc drobnoustroje (należy więc je pozostawić do wyschnięcia). Jeśli nie występuje krwawienie, nie musimy zakładać na ranę opatrunku, bo odkryta będzie się szybciej goić. - Przez kolejne dni należy bacznie obserwować skaleczone miejsce, a jeśli pojawi się obrzęk, zaczerwienienie czy wyciek ropnego płynu - wybrać się do lekarza, bo w przypadku kontaktu z ziemią czy brudną wodą konieczne może być podanie szczepionki przeciwtężcowej czy antybiotyku - mówi dr Piotr Łukiewicz. - Do szpitala należy udać się także wtedy, gdy mimo zastosowania ucisku rana krwawi, jest głęboka bądź nie potrafimy jej samodzielnie oczyścić.

Żądlą, kąsają i gryzą
Urlop mogą skutecznie zakłócić nam również między innymi osy i pszczoły. Owady te atakują przede wszystkim w sytuacjach, które odczytują jako zagrożenie, a więc na przykład gdy zostaną przez nas przez nieuwagę przyciśnięte bądź trafią do naszych naturalnych otworów, przykładowo do jamy ustnej. Dlatego by zminimalizować ryzyko bliskiego kontaktu z nimi, sprawdzajmy czy przykładowo na ławce, na której chcemy usiąść albo na poręczy, którą chcemy chwycić, nie siedzi jakiś owad. Pamiętajmy też o tym, by w szczególności latem nie pić z wcześniej otwartych puszek lub kartoników z napojami, bo pszczoła czy osa mogła tam wpaść.

Co robić, jeśli mimo to dojdzie do tak zwanego użądlenia? Jeżeli w skórze zostało żądło, bardzo ostrożnie je usuńmy (najlepiej będzie posłużyć się pęsetą), a następnie zdezynfekujmy miejsce zranienia i zastosujmy zimny kompres. Obserwujmy też reakcję organizmu na całe zdarzenie. Postępowanie powinno przebiegać różnie w zależności od tego czy jest ona ograniczona do okolicy użądlenia, czy też objawy dotyczą całego organizmu. Jeśli poszkodowana osoba jest uczulona na użądlenia, zauważymy u niej trudności z oddychaniem, duszności, przyśpieszenie pracy serca, a do tego pocenie się czy zaczerwienienie skóry twarzy, obrzęk ust, języka czy trudności w mówieniu, natychmiast wezwijmy pogotowie. W takich przypadkach może bowiem dojść do wstrząsu anafilaktycznego. Podobnie jeżeli do użądlenia osy albo pszczoły doszło wewnątrz jamy ustnej - niezwłocznie zacznijmy pić zimne napoje bądź ssać kostki lodu i od razu udajmy się do lekarza.

Czujność zachowajmy także przy wycieczkach do lasu i spacerach po miejskich parkach - tam możemy bowiem spotkać się z jeszcze innym nieprzyjemnym intruzem, czyli kleszczem. - Po powrocie do domu zawsze dokładnie obejrzyjmy swoje ciało, a jeśli zauważymy tego pajęczaka wczepionego w skórę, jak najszybciej go usuńmy. W tym celu najlepiej posłużyć się pęsetą, chwytając kleszcza tuż przy skórze i - co bardzo ważne - wyciągając go w całości, razem z jego głową, a następnie przemyć to miejsce środkiem odkażającym - podpowiada dr Piotr Łukiewicz ze Szpitala Medicover. Jeżeli nie wiemy, jak się do tego zabrać, najlepiej skorzystać z porady personelu medycznego. Na wizytę lekarską trzeba umówić się, jeśli udało nam się tego intruza wyciągnąć samodzielnie, ale na skórze pojawił się rumień.

Żołądkowe rewolucje
Wakacyjny czas zachęca do próbowania przeróżnych przysmaków, jednak przy ich testowaniu trzeba zachować ostrożność, by nie narazić się na nieprzyjemne zatrucie pokarmowe. - Najczęściej wiążemy je ze zjedzeniem czegoś nieświeżego, ale powodów wystąpienia żołądkowych sensacji może być więcej. Czasem wystarczy na przykład zjedzenie nieumytego owocu czy wypicie napoju z kostkami lodu zrobionymi z nieprzegotowanej wody - mówi dr Piotr Łukiewicz. Na efekty nie trzeba długo czekać - już po kilku godzinach pojawiają się bóle brzucha, biegunka, nudności i wymioty.

Większość tych uciążliwych dolegliwości ustępuje po kilkunastu godzinach, ale rozwolnienie może utrzymywać się kilka dni i oznaczać nawet kilkanaście wizyt w toalecie w ciągu doby. To nie tylko nieprzyjemne, ale i potencjalnie niebezpieczne dla zdrowia, bo w ten sposób tracimy dużo wody i w bardzo krótkim czasie możemy się odwodnić. Dlatego zmagając się z biegunką nie wolno zapomnieć o uzupełnianiu płynów i elektrolitów. Poza tym, warto zastosować lekkostrawną dietę i środki z domowej apteczki, na przykład węgiel leczniczy.


2017-06-10

Jak się ubrać na trening biegowy?

Gdy zaczynamy naszą przygodę z bieganiem terenowym od razu pojawia się pytanie o sprzęt. Jakie buty będą najlepsze na skalistą nawierzchnię? Jakie spodnie sprawdzą się podczas wiosennych przebieżek? Jaka kurtka ochroni nas przed deszczem oraz wiatrem i jednocześnie będzie na tyle lekka i pakowna, że nie będzie nam zawadzać w plecaku biegowym? Na szczęście na ten sezon marka Dare 2b przygotowała komplet profesjonalnego wyposażenia dla fanów szybkiego przemieszczania się w terenie. Zacznijmy od najważniejszego elementu ekwipunku, którym są...

BUTY. Obuwie projektowane do biegów terenowych musi spełniać wiele kryteriów. To że musi być wygodne i dobrze siedzieć na naszej nodze, to oczywista oczywistość. Jednak w biegach terenowych dobre "trzymanie" stopy jest szczególnie ważne. Na stromych zbiegach bądź w kamienistym terenie o upadek nietrudno. Dodatkową rzeczą, na którą trzeba zwrócić uwagę jest bieżnik mający zapewnić dobrą przyczepność również na błocie, a czasem i na śniegu. Topowym modelem w kolekcji Dare 2b jest agresywny Raptare - stworzony dla wszystkich lubiących ostre bieganie. Specjalnie zaprojektowany wzór bieżnika sprawdzi się podczas treningów na trudnej, terenowej nawierzchni. Podeszwa jest na tyle wytrzymała, że nie zaszkodzą jej również asfalt czy beton. Środkowa podeszwa EVA gwarantuje lekkość i amortyzację. Trwała cholewka wykonana z nubuku PU i siateczki zabezpieczy stopę przed kamieniami, zapewni stabilność i doskonałe oddawanie nadmiaru ciepła.

BLUZA. Kolejny ważny element ekwipunku, szczególnie podczas chłodniejszych dni. Powinna zapewnić ochronę przed zimnem i lekkim wiatrem, ale jednoczenie musi dobrze oddawać nadmiar ciepła oraz wilgoci i błyskawicznie wysychać. Musi być również wykonana z najwyższej jakości materiału, tak aby podczas dłuższych biegów nie powodować obtarć i dyskomfortu. Będąca elementem Kolekcji Olimpijskiej Rio 2016 męska bluza Dare 2b Trivial Jersey spełnia wszystkie te wymagania. Dzięki lekkiej, bezszwowej konstrukcji połączonej z elastycznymi panelami, zapewnia pełną wygodę i komfort podczas szybkiego przemieszczania się w terenie.

SPODNIE I SPODENKI. W zależności od pogody musimy zaopatrzyć się w długie bądź krótkie spodenki. Wybierając konkretny model musimy kierować się przede wszystkim wygodą oraz (jak w przypadku wszelkiego ekwipunku) jakością materiałów. Dobrze jeśli spodenki wyposażone są w dodatkowe kieszenie na klucze, żele i inne drobiazgi. Ważnym elementem są również spodenki wewnętrzne, dzięki którym nie musimy zakładać dodatkowej bielizny. Na ciepłe dni ciekawym wyborem są dwuwarstwowe spodenki Dare 2b Intersperse. Spełniają wszystkie wymienione powyżej kryteria, a dodatkowo są super lekkie oraz dzięki specjalnym panelom z siateczki doskonale wentylują, oddając nadmiar ciepła i wilgoci na zewnątrz.

KURTKA. Biegając zarówno w górach, jak i generalnie w terenie musimy niestety być przygotowani na nagłe zmiany pogody. Dlatego w naszym plecaku biegowym na stałe musi zagościć super lekka i wygodna kurtka. Niska waga jest tutaj kluczowa, gdyż podczas dłuższej biegowej wycieczki nie ma co obciążać się niepotrzebnie ponad miarę. A i podczas biegu lepiej mieć na sobie coś co nie przeszkadza. Oprócz właściwości przeciwdeszczowych, kurtka powinna też dobrze chronić przed wiatrem. Ma to znaczenie szczególnie podczas odpoczynków, ale też podczas biegu w otwartym terenie. W kolekcji Dare 2b najciekawsze rozwiązania znajdziemy w ultralekkim, ważącym zaledwie 245 gramów modelu Exude. Supertechniczny krój gwarantuje pełną swobodę ruchów, a elastyczne wykończenia zapewniają idealne dopasowanie. Oddychający, wiatro- i wodoodporny materiał ARED VO2 10000 z jednej strony chroni przed żywiołami, a z drugiej szybko odprowadza nadmiar ciepła i potu na zewnątrz.

PAS BIEGOWY. Ostatnim elementem ekwipunku, który musi znaleźć się w zestawie każdego szanującego się biegacza terenowego, jest pas biegowy. Oprócz niskiej wagi musi posiadać pewny system zapinania, pozwalający dopasować go do naszej sylwetki i stylu biegania, który zapobiegnie przesuwaniu się pasa podczas szybszych odcinków. Ważnym elementem jest również wygodne w obsłudze i stabilne miejsce na butelkę. Konstrukcja pasa musi zapewniać swobodny dostęp do bidonu - przede wszystkim w trakcie biegu. Dare 2b Ventura Belt wyposażony jest w dołączony, wygodny bidon oraz w niewielką kieszonkę, która jednak dzięki swej elastyczności, z łatwością pomieści dokumenty, klucze, telefon, a także dodatkowe, niezbędne żele.

Aby cieszyć się bieganiem w terenie, nie trzeba wiele. Jednak na wybór sprzętu warto poświęcić trochę czasu - z pewnością zaprocentuje to podczas każdej biegowej wyprawy.

www.sklep-dare2b.pl


2017-05-11

Pierwsze testy nowych butów biegowych Dare 2b - Altare i Raptare

DARE2B ALTARE
DARE2B RAPTARE
   

Wśród kolekcji marki Dare 2b znajdziemy wiele propozycji odzieży treningowej dla sportowców różnych dyscyplin. Dla biegaczy przeznaczone są koszulki, bluzy, wiatrówki, getry. W sezonie wiosenno-letnim nową propozycją są buty Raptare i Altare, osobno w wersji dla kobiet i mężczyzn.

Dare 2b Raptare to but dla lubiących ostre bieganie. Agresywny wzór bieżnika sprawdzi się podczas treningów na trudnej nawierzchni. Podeszwa jest również na tyle wytrzymała, że nie zaszkodzą jej asfalt czy beton. Środkowa podeszwa EVA gwarantuje lekkość i amortyzację. Trwała cholewka wykonana z nubuku PU i siateczki zabezpieczy stopę przed kamieniami, zapewni stabilność i doskonałe oddawanie nadmiaru ciepła. Odblaskowe elementy zwiększą bezpieczeństwo podczas wieczornych i nocnych treningów.

Lżejszą i bardziej miękką wersją modelu Raptare - jest Dare 2b Altare. Niski profil sprawdzi się zarówno na hali, jak i na asfalcie. Bezszwowo zaprojektowana cholewka wykonana z jednego kawałka materiału zapewnia ochronę przed powstawaniem obtarć i pęcherzy. Osłona z PU zwiększa wytrzymałość i trwałość podczas intensywnych biegów. Dla ceniących wygodę to doskonały but również na co dzień.

Obydwa modele przeszły już pierwsze testy surowych użytkowników z Dare 2b Team. To grupa czynnych sportowców, którzy nie tylko są ambasadorami marki, ale także testują i opiniują poszczególne produkty.

- Pierwszy do testów poszedł model Raptor, gdy śnieg dość mocno zalegał nawet jeszcze w dolinach. Bardzo miło zaskoczyła mnie agresywna podeszwa. Przy nie bardzo wysokiej budowie kostek but bardzo fajnie się trzyma w trudnych warunkach. Śnieg, błoto i wszelkiego rodzaju mieszanki są z tą podeszwą płynnie i stabilnie pokonywane. Mocna budowa cholewki zwiększa wytrzymałość i lepszą ochronę stopy w leśnym i kamienistym terenie. Buty spodobają się tym, którzy wolą cięższe i solidne konstrukcje. Model Altare jest lżejszy. Drobniejszy bieżnik rewelacyjnie sprawdza się w suchych Beskidach czy miejskich parkach, nawet gdy jest mokro. W Altare miałem okazję pobiegać przez 2 tygodnie w niemieckich lasach. Sprawdziły się przy długich 2-3 godzinnych wybieganiach. Poradziły sobie podczas podbiegów w powtórzeniach i w sumie niczego im nie brakowało podczas szybkich ciągłych biegów w drugim zakresie, gdzie zaufanie do buta podczas biegania w lesie to podstawa - swoimi spostrzeżeniami dzieli się Paweł "Pigmej" Krawczyk z Dare 2b Team, skialpinista i biegacz-pasjonat, który znany jest z osiągnięć w biegach górskich.

Wybór butów biegowych to bardzo indywidualna sprawa użytkowników, zależna od budowy stopy, stylu biegania czy terenu, w jakim but będzie używany. Również dwa modele Dare 2b przeznaczone są na różne warunki, więc można je dopasować do swoich preferencji. Dare 2b Altare i Raptare są już w sprzedaży w sklepach stacjonarnych oraz sklepie internetowym www.sklep-dare2b.pl


Dare 2b to brytyjska marka, która charakteryzuje się specjalistycznym przeznaczeniem odzieży dla miłośników sportów zimowych, narciarzy, snowboardzistów, kolarzy, biegaczy. To produkty wysokiej jakości o technicznym wzornictwie i doskonałym komforcie noszenia. Wykonane z użyciem nowoczesnych materiałów oraz technologii rozwijanych przez firmę, oferowane są jednak w przystępnych cenach. Produkty Dare 2b powstają przy ścisłej współpracy ze sportowcami z Dare 2b Team, reprezentującymi różne dyscypliny sportu. www.dare2b.com


2017-03-17

19 błędów, przez które nie chudniesz

Pamiętasz jeszcze swoje noworoczne postanowienia? Minęło dopiero kilka miesięcy, a ty już zapomniałaś o tym, że w tym roku miałaś być naprawdę fit i wreszcie pozbyć się nadmiaru kilogramów. A może winny temu wcale nie jest słomiany zapał - być może masz na sumieniu któreś z najczęściej popełnianych podczas odchudzania błędów, na przykład...

1. Jesz za rzadko. Dlaczego jedzenie zalecanych przez dietetyków 4-5 posiłków dziennie w około trzygodzinnych odstępach jest takie ważne? - W ten sposób nie dopuszczamy do odczuwania silnego głodu, związanego najczęściej z obniżeniem się poziomu glukozy we krwi, a także unikamy sytuacji, w której organizm karmiony nieregularnie zaczyna magazynować kalorie - tłumaczy dr Monika Dąbrowska-Molenda, dietetyk ze Szpitala Medicover.

2. Głodzisz się. Jabłko na śniadanie, marchewka na obiad i liść sałaty na kolację? Na dłuższą metę taka "dieta" nie tylko jest nie do wytrzymania, ale gwarantuje efekt jo-jo i może wyniszczająco wpłynąć na zdrowie. Pamiętaj, że istotą odchudzania nie jest głodzenie się, a takie zaplanowanie codziennego jadłospisu, by dostarczać sobie wszystkich potrzebnych witamin i składników mineralnych, wyeliminować tuczące produkty i dopasować jakość spożywanych posiłków oraz ilość energii do zapotrzebowania organizmu.

3. Odchudzasz się na własną rękę. Skomponowanie codziennego menu, które będzie smaczne i dobrze zbilansowane, a do tego pozwoli schudnąć, jest sporym wyzwaniem. Naprawdę niewielu z nas ma wiedzę, która pozwala zrobić to samodzielnie, z kolei gotowe "diety cud" nie uwzględniają naszych indywidualnych preferencji i predyspozycji. Jeśli więc bezskutecznie próbujesz schudnąć, skorzystaj z profesjonalnej pomocy - przede wszystkim dietetyka - ale nie tylko. Jeżeli zmagasz się z otyłością, konieczna może być też interwencja bariatry i psychologa żywienia. - Współpraca tych specjalistów pozwala ułożyć dietę, która uwzględnia nie tylko stan fizyczny pacjenta, ale i jego kondycję psychiczną, a także predyspozycje genetyczne, alergie i nietolerancje pokarmowe, przyzwyczajenia czy schorzenia, na które cierpi - mówi dietetyk dr Monika Dąbrowska-Molenda ze Szpital Medicover.

4. Zwracasz uwagę tylko na liczbę kilogramów. Ćwiczysz i zdrowo się odżywiasz, a kilogramów nie ubywa? To wcale nie oznacza, że nie chudniesz. Spadająca masa ciała potrafi oczywiście skutecznie motywować do wysiłku, ale pamiętaj, że waga nie pokazuje wszystkich efektów pracy nad sylwetką. Dużo lepiej obrazują je zmieniające się obwody poszczególnych części ciała.

5. Zdrowe produkty jesz bez ograniczeń. Myślisz, że jeśli wybierasz zdrowe produkty, możesz jeść je do woli? Niestety, one też mogą mieć całkiem sporo kalorii - garść suszonych moreli to na przykład około 300 kcal, łyżeczka migdałów - około 90 kcal. Pamiętaj więc o tym, by wielkość porcji kontrolować nawet wtedy, gdy twój jadłospis jest bardzo fit.

6. Działasz bez planu. "Schudnę", "Od jutra dieta", "Koniec z niezdrowym jedzeniem" - to bardzo dobre pomysły, ale nie zawierają w sobie konkretnych postanowień, przez co trudno będzie je wdrożyć, a później się ich trzymać. Jeśli więc zdecydowałaś się na odchudzanie, starannie zaplanuj ten proces, a w przypadku, gdy chcesz stracić więcej niż 2-3 zbędne kilogramy, wybierz się do dietetyka, by przez dietę tworzoną na własną rękę nie nabawić się niedoborów.

7. Wyznaczyłaś sobie nierealny cel. Waga pokazuje 10 kg ponad normę? Prawdopodobnie twoja masa ciała rosła przez kilka miesięcy, a nawet lat, więc nie zakładaj, że całą nadwagę zgubisz w dwa tygodnie. Bezpieczne tempo chudnięcia to od 0,5 do 1,2 kg tygodniowo - warto wziąć to pod uwagę, gdy wyznaczasz sobie cel diety.

8. Nie ćwiczysz. Aktywność fizyczna pomaga przyśpieszyć metabolizm, poprawia kondycję i po prostu pozytywnie oddziałuje na nasze zdrowie i samopoczucie. Nie szkoda Ci, że z tych zalet nie korzystasz?

9. Jesz dużo produktów light. Trudno ci zrezygnować z ulubionych produktów, więc zastępujesz je tymi z etykietą light? To niebezpieczna pułapka. - Dla artykułów spożywczych typu light charakterystyczne jest to, że obniżona zawartość jednego składnika, na przykład tłuszczu, jest rekompensowana większą ilością innego - przykładowo cukru. W efekcie ich kaloryczność może nie różnić się od "oryginału", a nawet być wyższa - zwraca uwagę dr Monika Dąbrowska-Molenda.

10. Podjadasz. "Mały batonik jeszcze nikomu nie zaszkodził", "Jedno ciasteczko przecież nie pójdzie mi od razu w biodra" - to prawda, ale pod warunkiem, że takie "przegryzki" nie zdarzają ci się codziennie. Jeśli podjadasz między posiłkami i często sięgasz po słodkie czy słone przekąski, bardzo szybko może to odbić się na twojej figurze i zdrowiu.

11. Nie zapisujesz tego, co zjadasz. Wielu z nas wydaje się, że je niewiele i w zasadzie zdrowo - aż do momentu, gdy wszystko przeleją na papier. Jeśli więc chcesz się przekonać ile kalorii tak naprawdę sobie dostarczasz, zapisuj absolutnie wszystko co w ciągu dnia jesz. Bez wymówek - w bilansie kalorycznym liczy się każda garstka chipsów czy dojedzona po dziecku kanapka.

12. Nie wysypiasz się. Według naukowców sen krótszy niż 6 godzin na dobę może negatywie odbić się na naszej figurze. Niedostateczna długość nocnego odpoczynku zaburza bowiem wydzielanie greliny i leptyny - hormonów odpowiedzialnych za uczucie sytości i głodu. Gdy jesteśmy niewyspani, nasz apetyt jest pobudzony, a chcąc go zaspokoić, musimy zjeść więcej niż zwykle.

13. Za mało pijesz. Przyjmuje się, że w ciągu dnia powinniśmy przyjmować między 2 a 3 l płynów, głównie w postaci niegazowanej wody mineralnej, pijąc ją małymi porcjami. Pozwala to uniknąć zaparć i przyśpieszyć trawienie, ale to nie wszystko. Odpowiednie nawodnienie organizmu jest niezwykle ważne także dlatego, że wpływa między innymi na prawidłowe funkcjonowanie naszych nerek czy mózgu. Ograniczenie napojów pozytywnie oddziałuje na zdrowie tylko jeśli dotyczy tych słodkich i gazowanych.

14. Nie jesz śniadań. O tym, że śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia, słyszałaś już na pewno kilkadziesiąt (jeśli nie kilkaset) razy. Tylko co z tego, skoro nadal go nie jesz? Tymczasem w ten sposób mogłabyś dostarczyć sobie tak potrzebnego na początku dnia zastrzyku energii, a przy okazji przyśpieszyć przemianę materii i poprawić pracę mózgu.

15. Nie znasz prawdziwego powodu nadwagi. Przyczyną trudności ze schudnięciem wcale nie musi być nieodpowiednia dieta czy brak ruchu. - Nadmierna masa ciała może też wynikać z problemów ze zdrowiem, na przykład niedoczynności tarczycy, PCOS, zespołu Cushinga czy cukrzycy typu 2 - wymienia dietetyk. Jeśli więc pomimo prawidłowej diety i aktywności fizycznej nie tracisz kilogramów, koniecznie się przebadaj.

16. Za często pozwalasz sobie na "cheat meal". "Cheat meal", czyli z założenia niezdrowy i stosunkowo wysokokaloryczny, ale z góry zaplanowany i wkomponowany w dietę posiłek to dla wielu osób sposób na to, by uniknąć niekontrolowanych napadów wilczego apetytu. Warto wykorzystać taką opcję na przykład, gdy zbliża się obiad u babci albo wyjście na miasto z przyjaciółmi. Ale uwaga - żeby nie zniweczyć swoich wysiłków, nie pozwalaj sobie na niego częściej niż raz w tygodniu i nie stosuj tego rozwiązania przez pierwszy miesiąc zmian w kierunku zdrowej diety.

17. Żyjesz w ciągłym stresie. Pod wpływem nerwów w naszych organizmach zwiększa się poziom kortyzolu - hormonu, który sprzyja odkładaniu się tłuszczu, a dodatkowo powoduje zaburzenia snu (patrz punkt 12.). Jeżeli więc stres negatywnie odbija się na twojej sylwetce, postaraj się znaleźć metodę na rozładowanie go.

18. Jesz za dużo wysoko przetworzonej żywności. Nawet jeśli gotowe dania przypominają domowy obiad, to w rzeczywistości bardzo często zawierają mnóstwo wzmacniaczy smaku, stabilizatorów, substancji zagęszczających i konserwujących. Do tego zwykle wcale nie są sycące, przez co krótko po ich zjedzeniu znowu odczuwamy głód.

19. Wierzysz w odchudzające suplementy. Każdy chciałby schudnąć szybko, skutecznie i najlepiej bez wyrzeczeń. Nic więc dziwnego, że wiele osób walczących z nadwagą łapie się na haczyk producentów specyfików, które w magiczny sposób mają obniżyć nasza masę ciała, a ostatecznie jedyne co odchudzają to portfele. - Istnieją oczywiście preparaty, które mogą pomagać w utracie nadmiernej masy ciała, natomiast nie możemy traktować ich jako zamienników dla zdrowego stylu życia. Ich przyjmowanie zawsze należy skonsultować z lekarzem - podsumowuje dr Monika Dąbrowska-Molenda ze Szpitala Medicover.


2017-03-17

Przesolone Święta Wielkanocne

Czy wiesz, że 100 g groszku konserwowego, który dodajemy do sałatki jarzynowej ma 90 razy więcej soli niż 100 g groszku świeżego? Czy wiesz, że 100 g wędliny, która będzie gościła na wielkanocnym stole zawiera 21 razy więcej soli niż 100 g świeżego mięsa, które wystarczyłoby oprószyć ziołami i upiec? Spożycie soli w Polsce jest trzykrotnie wyższe niż zalecane, tymczasem ilość potraw, którą spożyjemy przy świątecznym stole będzie kilkukrotnie większa niż na co dzień. Ile soli zjemy i jak bardzo możemy sobie zaszkodzić?

Dlaczego sól nam szkodzi? Przede wszystkim ze względu na sód, który jest jej głównym składnikiem. Przesalanie powoduje choroby układu krążenia, rozwija nadciśnienie tętnicze i może powodować zawał serca lub udar mózgu, a to najczęstsze przyczyny śmierci wśród Polaków. Za duża ilość soli w diecie zwiększa ryzyko zachorowania na raka żołądka, sprzyja rozwojowi otyłości, powoduje osteoporozę. Tymczasem Polacy w ogóle nie zauważają, że solą za dużo.

Jakie są normy?
Zgodnie z zaleceniem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) powinniśmy spożywać maksymalnie 5 g soli dziennie ze wszystkich źródeł, czyli jedną małą łyżeczkę. Niestety, aż 60% przyjmowanej przez nas soli to sól z produktów przetworzonych, głównie z pieczywa, wędlin i serów. 30% pochodzi z dosalania potraw, a 10% to sól występująca naturalnie w produktach spożywczych. Najwięcej soli można znaleźć w wędlinach (lepiej kupować surowe mięso i piec je samodzielnie), serach (szczególnie żółtych i pleśniowych), konserwach warzywnych w słonej zalewie, gotowych sosach, np. keczupach. - Okazuje się, że 100 g sera żółtego zawiera od 13 do 42 razy więcej soli niż 100 g sera twarogowego. W keczupie jest 120 razy więcej soli niż w świeżych pomidorach - ostrzega Aleksandra Koper, specjalista ds. żywienia z Fundacji Banku Ochrony Środowiska. Potrawy, które zamierzamy zaserwować na Wielkanoc wcale nie są lepsze. Porcja białego barszczu może zawierać nawet 3 g soli, a w 100 g białej kiełbasy znajdziemy 1,5-2,5 g tej substancji. Jak ograniczyć spożycie soli?

Metoda małych kroków
Pierwszą wręcz oczywistą czynnością jest usunięcie solniczki ze stołu i wyeliminowanie ciągłego dosalania potraw. Drugą, zmniejszenie ilości soli używanej podczas gotowania oraz dodawanie jej "do smaku" dopiero na końcu procesu. - Warto również stosować zioła i przyprawy, które są wspaniałą alternatywą dla soli. Zioła mają wiele korzystnych dla naszego organizmu właściwości: wspomagają metabolizm cholesterolu, mają działanie antyoksydacyjne, zmniejszają stany zapalne, niektóre z przypraw działają również bakterio- i wirusobójczo - podkreśla Maria Jakubowska, specjalista ds. żywienia w Fundacji BOŚ. Warto zaopatrzyć swoją kuchnię w świeży czosnek (naturalny antybiotyk), rozmaryn, oregano, tymianek czy bazylię. Kreatywnym i wiosennym rozwiązaniem może być także ziołowy ogródek na balkonie lub parapecie. - Pamiętajmy, że gotowe mieszanki z przyprawami, np. do kurczaka lub ryb, często zawierają ukrytą sól. Tymczasem z łatwością można skomponować mieszankę ziołową, którą będziemy wykorzystywać w naszej kuchni - dodaje ekspert Fundacji BOŚ. Trzeba pamiętać, że sól ukrywa się pod różnymi nazwami, których często z nią nie kojarzymy. Sporo soli znajdziemy w sosie sojowym oraz przyprawach uniwersalnych, takich jak kostki rosołowe itp. Poza ziołami i przyprawami dobrą alternatywą dla soli jest sok z cytryny. Nadaje potrawom głębię smaku, a także doskonale pasuje do świeżych warzyw i sałatek.

Zmiany na etykietach i przeliczenie
Jak weryfikować na co dzień ile soli znajduje się w danym produkcie? Warto czytać etykiety. Na każdej z nich można znaleźć informację o zawartości sodu. To właśnie sód znacznie częściej pojawia się na etykietach niż informacja na temat ilości soli. Od grudnia 2016 r. miało się to zmienić. Producenci mają obowiązkowo podawać wartość soli, a nie sodu w produkcie. Do tej pory pozostawało nam samodzielne przeliczanie zawartości soli na podstawie sodu. Jak? - Zawartość sodu należy pomnożyć 2,5 razy, co da nam zawartość soli. Przykładowo: jeśli: w 100 g produktu znajduje się 1000 mg sodu to zawiera on 2,5 x 1000 mg = 2500 mg soli, czyli 2,5 grama - wyjaśnia Aleksandra Koper, specjalista ds. żywienia w Fundacji BOŚ.


2017-03-17

Nie tolerujesz glutenu, a może tylko tak Ci się wydaje?

Kiedyś jak ognia unikaliśmy tłuszczów i cukrów, teraz równie ochoczo ze swoich jadłospisów wykreślamy produkty zawierające gluten czy laktozę. W rozmowach o dietach dyskusje o liczbie kalorii czy zgubnym wpływie węglowodanów na figurę coraz częściej zastępują różnego rodzaju nietolerancje i alergie pokarmowe. Czym te dolegliwości się różnią? Ilu z nas rzeczywiście na nie cierpi i jak to sprawdzić?

Masz alergię czy nie tolerujesz?
Bardzo często pojęcia "nietolerancja" i "alergia" stosujemy zamiennie, tymczasem tak naprawdę to dwie zupełnie inne dolegliwości. - Alergia pokarmowa oznacza patologiczną reakcję organizmu, a dokładniej układu odpornościowego na spożyty pokarm. W zależności od jej typu objawy mogą wystąpić już po kilkunastu sekundach od zjedzenia uczulającego produktu bądź dopiero po kilku dobach. Najczęściej są to pokrzywka i świąd skóry, wymioty czy biegunka, ale mogą do nich dołączyć także mrowienie języka i warg, obrzęk gardła, trudności z oddychaniem, kłopoty z sercem, a w skrajnych przypadkach nawet wstrząs anafilaktyczny - tłumaczy dr Monika Dąbrowska-Molenda, dietetyk z Kliniki Wellness Szpitala Medicover. - Z nietolerancją pokarmową mamy natomiast do czynienia wtedy, gdy organizm wykazuje nadwrażliwość na określony składnik żywności, ale nie ma ona charakteru immunologicznego, a wynika na przykład z braku enzymu odpowiedzialnego za jego trawienie. Objawia się najczęściej niepożądaną, nieprzyjemną i stosunkowo szybką reakcją ze strony układu pokarmowego, na przykład bólami brzucha, wzdęciami, zaparciami czy biegunką, ale też bólami głowy i stawów czy problemami ze skórą.

Jak sprawdzić co szkodzi?
Szacuje się, że na nietolerancje pokarmowe cierpi nawet 45% ludzi - zarówno dorosłych, jak i dzieci. To znaczy, że u niemal połowy z nas powracające bóle głowy wcale nie muszą być związane z migreną, przemęczeniem czy brakiem dostatecznej ilości snu, a dolegliwości trawienne wynikać ze stresującego trybu życia, a po prostu być efektem zjedzenia czegoś co nam szkodzi. Jak się jednak o tym przekonać i znaleźć "winowajcę"? Pierwszym przychodzącym na myśl sposobem jest dieta eliminacyjna - rezygnowanie z określonych grup produktów spożywczych i baczne obserwowanie reakcji organizmu. Zamiast eksperymentować na własną rękę z komponowaniem takiego jadłospisu lepiej jednak udać się do lekarza i wykonać badanie krwi ukierunkowane właśnie na wykrycie alergii i nietolerancji pokarmowych. Dziś można też pójść dalej i zdecydować się na specjalistyczne testy Genodiet, które pozwalają zdiagnozować nie tylko wrodzone alergie pokarmowe, ale i predyspozycje do nietolerancji o podłożu genetycznym.

Dieta wyczytana z genów
Test Genodiet można przeprowadzić zarówno u dorosłych, jak i dzieci - w ich przypadku dzięki uzyskanej w ten sposób wiedzy już od najmłodszych lat można układać dietę tak, by oszczędzić maluchowi nieprzyjemnych dolegliwości. - W ten sposób analizujemy stałe uwarunkowania organizmu, więc badaniu wystarczy poddać się raz w życiu, a następnie tylko dostosowywać wypływające z jego wyników wnioski i zalecenia do wieku oraz aktualnego stanu zdrowia - tłumaczy dr Monika Dąbrowska-Molenda ze Szpitala Medicover. Cała procedura składa się z trzech etapów. Najpierw za pomocą sterylnego patyczka lekarz pobiera próbkę DNA poprzez potarcie nim wewnętrznych stron policzków pacjenta (ważne jest, by minimum 15 minut wcześniej niczego nie jeść ani nie pić). Następnie taka próbka trafia do laboratorium, a po około trzech tygodniach otrzymuje się szczegółowy raport. Zawiera on między innymi informacje o stopniu nietolerancji i nadwrażliwości na takie składniki, jak laktoza, gluten, kofeina czy sól. Wyniki wskazują także produkty spożywcze, które najkorzystniej oddziałują na organizm pacjenta, pozwalają poznać przyczyny otyłości czy określonych chorób (na przykład cukrzycy), są również źródłem informacji na temat stanu kości, indywidualnej zdolności metabolizmu tłuszczów, węglowodanów i cholesterolu. Dzięki nim można też zweryfikować czy organizm skutecznie pozbywa się toksyn, a nawet dowiedzieć się, jaka aktywność ruchowa jest dla danej osoby najlepsza. - Bazując na takich wskazówkach oraz wywiadzie lekarskim układamy indywidualnie dopasowany do potrzeb danej osoby jadłospis - tak zwaną genodietę, a także rekomendujemy określony rodzaj ruchu - mówi dietetyk dr Monika Dąbrowska-Molenda. Taki plan działań pomaga utrzymywać prawidłową masę ciała bądź zgubić nadprogramowe kilogramy, ale przede wszystkim gwarantuje lepsze samopoczucie i pozwala uniknąć wiążących się z nietolerancjami pokarmowymi nieprzyjemnych zaparć, wzdęć czy innych żołądkowych "sensacji".


2017-02-20

House Fitness - wygoda, komfort i najnowsze trendy w sportowym wydaniu

Dobrze skomponowany zestaw treningowy to podstawa - niezależnie od tego, jaką dyscyplinę sportu wybierasz musi być komfortowo i funkcjonalnie. Potrzebujesz zastrzyku energii? House wie jak sprawić, by ćwiczenia dawały ci jeszcze więcej satysfakcji i radości. Z myślą o aktywnych i pełnych życia dziewczynach powstała najnowsza sportowa linia House.

Fly Girl to kolekcja ubrań treningowych, które podkreślają naturalne piękno i jednocześnie zapewniają najwyższy komfort podczas najbardziej wymagających treningów. W kolekcji znajdziemy funkcjonalne topy i biustonosze sportowe, w których zastosowano nowoczesne cięcia i system panelowy, zmniejszające ryzyko powstawania otarć podczas intensywnej aktywności fizycznej, legginsy wykonane z technicznej tkaniny z wbudowanymi panelami podtrzymującymi talię, wygodne i ultralekkie buty sportowe, dresowe spodnie i bluzę z suwakiem. Całość uzupełniają najmodniejsze dodatki: gumki, opaski, neoprenowa torba w zestawie z kosmetyczką i torba treningowa z wygodnym uchwytem na matę do ćwiczeń. Kolekcja została utrzymana w kolorystyce czerni, bieli, szarości, którą uzupełniają akcenty czerwieni i fantazyjne printy. Ubrania zostały wzbogacone o motywacyjne hasła, które na pewno pomogą podnosić kolejne poprzeczki.

Fly Girl to linia kompozycyjnie spójna, co daje pełną swobodę w zabawie z budowaniem outfitów. Wystarczy kilka produktów, by stworzyć wiele ciekawych i oryginalnych zestawów, w których można czuć się dobrze zarówno w klubie fitness, jak i podczas spaceru z psem czy chwil relaksu w domowym zaciszu. Ambasadorką i twarzą kolekcji została trenerka personalna Katarzyna Małkowska. Sportsmenka, która osobiście przetestowała ubrania podczas wymagających i trudnych treningów, zachęca by wyglądać modnie, czuć się komfortowo, a co za tym idzie, przełamywać własne bariery i czerpać radość z codziennej aktywności.

Jeśli cenisz sobie wygodę, bezpieczeństwo i najmodniejszy design, chcesz zawsze wyglądać pięknie, nawet podczas męczących treningów na siłowni, nie boisz się wyzwań i jesteś aktywna, to kolekcja Fly Girl jest właśnie dla ciebie!

www.house.pl


2017-02-20

28. Zimowa Uniwersjada z 12 medalami dla Polaków

W dniach 29 stycznia - 8 lutego 2017 r. w Ałmatach odbyło się sportowe święto studentów - 28. Zimowa Uniwersjada. Polacy zdobyli aż 12 medali. Świetnie zaprezentowali się nie tylko w dyscyplinach sportowych, ale także w odzieży przygotowanej dla nich przez markę Dare 2b.

Akademicka Reprezentacja Polski zdobyła 5 złotych, 2 srebrne i 5 brązowych medali, co dało biało-czerwonym piąte miejsce w klasyfikacji medalowej. Zwyciężyli Rosjanie, którzy wyprzedzili reprezentacje Kazachstanu i Korei Południowej.

Polskich sportowców na tegoroczną zimową uniwersjadę ubrała marka Dare 2b, która specjalizuje się w produkcji odzieży dla miłośników sportów zimowych: narciarzy, snowboardzistów i wszystkich, którym zima nie przeszkadza w uprawianiu aktywności. O zaletach tej odzieży przekonali się już wcześniej członkowie akademickiej reprezentacji Polski na Zimową Uniwersjadę, rozgrywaną w hiszpańskiej Grenadzie i słowackim Szczyrbskim Plesie oraz podczas Letniej Uniwersjady w Gwangju w Korei Południowej w 2015 roku. W tym roku odbędzie się jeszcze letnia uniwersjada w Tajpej na Tajwanie. Kolejna zimowa uniwersjada dopiero w 2019 roku w rosyjskim Krasnojarsku.


Dare 2b to brytyjska marka, która charakteryzuje się specjalistycznym przeznaczeniem odzieży dla miłośników sportów zimowych, narciarzy, snowboardzistów, kolarzy, biegaczy. To produkty wysokiej jakości o technicznym wzornictwie i doskonałym komforcie noszenia. Wykonane z użyciem nowoczesnych materiałów oraz technologii rozwijanych przez firmę, oferowane są jednak w przystępnych cenach. Produkty Dare 2b powstają przy ścisłej współpracy ze sportowcami z Dare 2b Team - reprezentującymi różne dyscypliny sportu.

www.dare2b.com | Foto: Paweł Skraba


2017-02-20

Znowu boli cię głowa? Wylecz zatoki!

Od pewnego czasu często boli cię głowa? Pewnie myślisz, że to po prostu kolejna migrena albo że winny temu jest stres, niewyspanie albo wręcz przeciwnie - zbyt długi sen. A czy wiesz, że "winowajcy" warto poszukać zupełnie gdzieś indziej? Bóle głowy są też jednym z objawów zapalenia zatok - szacuje się, że cierpi na nie już 5 milionów Polaków. Jak sprawdzić czy dotyczy to także Ciebie?

Dlaczego to tak boli?
Co tak właściwie sprawia, że problemy z zatokami powodują bóle głowy? - Przyczyną stanu zapalnego zatok najczęściej jest infekcja wirusowa. Wywołuje ona obrzęk błony śluzowej, która wyściela jamę nosa oraz zatok przynosowych, co ogranicza drożność połączenia między nimi. W efekcie w zatokach zaczyna zbierać się wydzielina, a powietrze, które nie może się z nich swobodnie wydostawać, zaczyna naciskać na ich ściany. Błona śluzowa zatok przynosowych jest silnie unerwiona, dlatego pacjent odczuwa dyskomfort bądź dolegliwości bólowe - tłumaczy dr n. med. Marta Held-Ziółkowska, laryngolog ze Szpitala Medicover. Choć choroby zatok w większości przypadków powodują wirusy, to do problemów mogą też przyczynić się niedoleczone infekcje górnych dróg oddechowych, alergie, skrzywiona przegroda nosowa, a także częste przebywanie w zadymionych pomieszczeniach - wszystko to może bowiem utrudniać cyrkulację powietrza w górnych drogach oddechowych.

Na to zwróć uwagę
Bóle głowy spowodowane przez stan zapalny zatok mają kilka swoistych cech, które ułatwiają ich rozpoznanie. - Charakterystyczne jest przede wszystkim to, że szczególnie mocno dokuczają w godzinach porannych i nasilają się przy pochylaniu, a także w innych sytuacjach powodujących zwiększenie ciśnienia, na przykład przy kaszlu, próbie opróżnienia nosa czy podczas aktywności fizycznej. Nieprzyjemne odczucia zwiększają się również przy uciskaniu bądź opukiwaniu okolic zajętych stanem zapalnym zatok. Ból najsilniejszy jest właśnie tam, ale może też promieniować, np. do skroni czy wierzchołka głowy bądź szyi - wymienia dr n. med. Marta Held-Ziółkowska. Warto także zwrócić uwagę czy tym dolegliwościom towarzyszą inne symptomy. Stan zapalny zatok wiąże się bowiem między innymi z katarem i uczuciem zatkanego nosa, wrażeniem drapania w gardle lub ściekania po jego tylnej ścianie wydzieliny. Niekiedy występuje też podwyższona temperatura ciała, osłabienie węchu, brak apetytu, chrypka i nieprzyjemny zapach z ust.

Nie czekaj, tylko lecz
Jeśli podejrzewasz, że ból głowy czy ciągle powracający katar może wynikać z chorób zatok - nie czekaj, aż samo przejdzie. - Część infekcji w obrębie zatok rzeczywiście mijają samoistnie, ale jeśli z nieprzyjemnymi dolegliwościami zmagamy się przez kilka tygodni bądź dłużej, należy niezwłocznie zgłosić się do lekarza. Zlekceważenie ich może skutkować nabawieniem się zapalenia o charakterze przewlekłym, które dużo trudniej wyleczyć - tłumaczy laryngolog dr n. med. Marta Held-Ziółkowska.

Wizyta w gabinecie lekarskim rozpoczyna się od wywiadu, a dzięki temu, że problemy z zatokami objawiają się w charakterystyczny sposób, specjaliście stosunkowo łatwo jest je zdiagnozować. Kolejnym krokiem jest skierowanie pacjenta na badania, które pozwolą wykryć przyczynę choroby i zaplanować odpowiednie leczenie. Gdy powodem kłopotów jest infekcja, terapia polega przede wszystkim na przyjmowaniu zapisanego przez lekarza leku przeciwobrzękowego bądź antybiotyku, zwykle przez około dwa tygodnie. - Dopiero w przypadku, gdy nie przyniesie to oczekiwanego rezultatu, sięga się po bardziej zaawansowane metody, takie jak balonoplastyka ujść zatok przynosowych, płukanie zatok przynosowych roztworem soli fizjologicznej pod ciśnieniem przy użyciu Hydrodebridera bądź przeprowadza się operacje endoskopowe zatok przynosowych, które pozwalają przywrócić ich prawidłową wentylację - mówi dr n. med. Marta Held-Ziółkowska ze Szpitala Medicover. - Zabiegi te wykonywane pod kontrolą wzroku z zastosowaniem endoskopów zapewniają precyzję całej procedury, ale też ograniczają pole operacyjne wyłącznie do obszaru wewnątrz nosa, dzięki czemu nie ma konieczności cięcia skóry twarzy, a rekonwalescencja jest znacznie krótsza - dodaje.

Niezależnie od przyczyny bólu głowy, który utrzymuje się przez dłuższy czas, nie wolno go ignorować. Może on bowiem być oznaką niewinnych dolegliwości, ale i objawem wielu poważnych schorzeń, w przypadku których szybka reakcja jest kluczowa, by zwiększyć szansę na ich skuteczne leczenie.


NEWS 1 ___ NEWS 2 ___ NEWS 3 ___ NEWS 4 ___ NEWS 5 ___ NEWS 6